• Wpisów:295
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:127 dni temu
  • Licznik odwiedzin:69 917 / 2300 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

rozlało się cicho i podstępnie, kiedy było już za późno żeby to odpędzić.
odpędzić wszystko, odpędzić obrazy.

A przyszłam do pokoju z przekonaniem, że dobrze że tak się stało, że nic się nie stało, nic nie wydarzyło, nic nie wyjaśniło, że tak miało
być. Że trzeba odejść i zapomnieć, dać komuś zapomnieć, że tak jest lepiej, że tak trzeba.

Bolące serce może nieść za sobą ból zewnętrzny, jest ci niedobrze, boli brzuch i cała klatka piersiowa.
Nie wiedziałam, że może nawet obudzić, ciekawe.

Rok temu o tej porze tęskniłam za Hiszpanią z której wróciłam po 6 miesiącach, teraz tęsknię za Hiszpanią i za Tobą.
Chciałabym, tak bardzo chciałabym tamtą beztroskę sprzed dwóch lat...

Każda negatywna emocja wyniszcza. Czy to nienawiść, czy gniew czy nawet życzenie komuś źle.
Myślę jednak że najbardziej wyniszczająca jest tęsknota. To bezsilny smutek, łzy, permanentne imadło które stale nawiedza cię
w samotności i ściska klatkę piersiową. Na początku lekko, potem wrzyna się tak głęboko, że nie możesz już oddychać, zaciskasz
usta, żeby nie krzyczeć, po paru godzinach oczy pieką od łez.
Ból fizyczny jest o wiele lepszy od psychicznego, kiedyś się skończy, podczas gdy ten drugi może trwać latami.

W niedziele śnił mi się koszmar, bowiem miałam pisać maturę z matematyki, na którą w ogóle nie byłam przygotowana,
byłam w szoku i lekkiej panice. Śniła mi się moja ukochana klasa z podstawówki i co najdziwniejsze, nadszedł Sebastian
i powiedział że ma odpowiedzi, żeby wszyscy sobie spisali, bo on przerobił całą maturę dzień wcześniej na korepetycjach.
Odpowiedzi. Z matury, Z matematyki. Więc wszyscy rzucili się spisywać. I pamiętam, że my we trójkę się spóźniliśmy,
że wszyscy już weszli, a my byliśmy już kilkanaście minut po dzwonku, ja dalej coś spisywałam i przyglądałam się jak
Sebastian z kimśtam żywo dyskutuje.
Tak się obudziłam.
Miałam odpowiedzi na maturę, widziałam że byłam spóźniona, nawet nie wiem czy weszłam na salę.
Ile razy życie samo podtyka nam szanse, z których nie korzystamy.

Dzisiaj śniło mi się, że usiadła na łóżku jakaś kobieta i zaczęła mnie pocieszać, że pewne rzeczy trzeba wyjaśnić,
że chce ze mną porozmawiać, że wszystko będzie dobrze. I ogarnął mnie spokój, jej energia i słowa działały przeciwbólowo,
uspokoiłam się. Jej twarz była mi znajoma, wiedziałam to, ale nie pamiętałam gdzie. Otworzyłam oczy, ale już nikt nie siedział
na moim łóżku.
A potem się obudziłam.
Miała te same oczy, tę samą twarz.

Może kiedyś mi przejdzie, Może czas przykurzy wszystko, bo na pewno nie zatrze,
'Wypierdalaj, nie chcę niczego kurzyć, chcę przytulić te ramiona, chcę znowu poczuć się jak w domu, ja nie chcę niczego
odepchnąć!' panika, panika, panika
A skąd możesz wiedzieć, czy te ramiona by cię nie odepchnęły, czy w tych oczach nie ma niechęci. Bo nigdy ta dłoń już się
nie wyciągnęła w twoją stronę.
Boję się tego.
Uspokój się, uspokój, proszę.... trzeba iść do banku, trzeba iść na pociąg, trzeba żyć, jest już 12.51 z takimi czerwonymi oczami
i taka zasmarkana nie możesz wyjść z domu.
Ale boli boli, tak bardzo boli ...
Za niedługo przyjdzie pustka i spokój, już niedługo... ciii nie płacz, już nie płacz.

******
13 czerwca 2016 , 12.57 wtorek

Wczoraj przechodząc przez Wrocławski rynek, zauważyłam mnóstwo baniek, za nim starszego człowieka, który przyglądał się,
jak dzieci piszczały z uciechy i ganiały za nimi. Patrzyłam na dorosłych, którzy uśmiechając się, spoglądali wysoko w górę,
niektóre bańki były naprawdę ogromne i leciały wysoko.
I widziałam jak zanurza końce dwóch kijów w wiaderku z pianą, jak unosi je w górę, rozpościera sznurki przeciągnięte pomiędzy nimi,
jak wiatr porywa utworzone w ten sposób mydlane bańki.
I widziałam jego jasne oczy, tę w nich radość z przynoszeniem radości innym, ten uśmiech na chudej twarzy.
I te oczy i ten uśmiech zrobiły mi dzień.

Potem natknęłam się na ludzi otaczających trzech muzyków, dwóch z gitarami, jeden z bębnem. Gitara, gitara, mój Boże.
Zawsze będzie tak na mnie działać, uwielbiam gitarę. Tak piękny cover, delikatny głos, przyszłam akurat na ostatni kawałek,
bo nadeszło dwóch ze straży miejskiej i skończyła się impreza xd

Wrocław jest piękny, dalej jestem w nim zakochana.



 

 
Isn't it weird how we can actually feel it in our chest and stomach when something really hurts our feelings


Tęsknię za tobą tak, że w nocy dławię się bezgłośnymi łzami
tęsknię za tobą tak, że ból w klatce piersiowej nie pozwala mi zasnąć
tęsknię za tobą tak, że wstrząsają mną dreszcze
jest mi niedobrze
a pustka od środka krzyczy
pustka wewnętrzna nigdy nie jest pustką
bo pustka to nicość, a ta powoduje bezsilność
czy to możliwe, że ból może się się tak uzewnętrzniać?
przychodzi nocami
przychodzi już nad ranem
wtedy kiedy jestem zupełnie sama ze sobą
i widzę twoją twarz
i twoje oczy
i wyobrażam sobie, że jesteś tuż obok
wmawiam że słyszę Twój oddech
jakoś oszukuję umysł
zamykam zmęczone oczy

już świta
trzeba wstawać

Jeżeli to nadal będzie trwać, to biały pokój bez klamek zbliża się nieuchronnie.
Boże, daj mi siły żebym przerwała tą ciszę, zanim wyjedzie.
Jestem zupełnie sama i nie rozumiem tego uczucia, jestem zupełnie sama.
Stało się co się stało, pozwól mi chociaż znaleźć siły żeby podejść, pomóż mi.
Żeby to było chociaż zgodne z Twoim podobno porządkiem świata,
ale czy uczucia można aż tak sobie wymyślić?
To już trzeci raz, tym razem jest najgorzej. Tym razem już nie pragnę przywołać śmierci,
ale ten ból może mnie sam w końcu wykończyć

- znowu blado wyglądasz
- znowu nie mogłam dzisiaj spać
- co ci się dzeje?
-nie wiem, to może pełnia
- musisz wypić mleko przed snem, nie pij za dużo kawy, nie stresuj się, weź magnez, weź żelazo, bo może to brak witamin,
idź pobiegać wieczorem, wysiłek dobrze robi, jedz dużo warzyw, nie siedź wieczorem przed komputerem, pij to,
nie pij tamtego (...)

o ironio...
zasypiałam dopiero nad ranem, kiedy byłam wykończona płaczem
i obrazami, które nie dały się nigdzie zepchnąć

o ironio...
pojechałam do Hiszpanii na erazmusa w ciemno bez karty, bez mieszkania, bez języka, zupełnie sama z jedną walizką
pojechałam do pracy do Holandii zupełnie sama
a nie mam odwagi podejść do kogoś w którym jestem prawdopodobnie beznadziejnie zakochana, nie wiem jak to
w ogóle wyjaśnić
bo właśnie uświadomiłam sobie, że najbardziej w świecie boję się odrzucenia

Odrzucić kogoś pierwszemu przez prawdopodobnie wydumany powód i urażone uczucia,
odrzucić kogoś i zachować dumę
odrzucić kogoś ze strachu przed zranieniem
odrzucić i cierpieć masochistycznie
przecież to jest najdoskonalszy rodzaj wyniszczania się psychicznego
najdoskonalszy, bo nieświadomy


Sonia, my soulmate... pamiętasz jak nazywałyśmy nasze życie "madness life"? moje życie naprawdę było madness, teraz
dopiero jest jednym wielkim madness, przechodzi samo siebie i ja się pytam gdzie jest koniec?
Śmiech przez łzy, powiadam Ci.















 

 

Czy każdy poniedziałek o tej porze będzie tak wyglądał? Bo wiem że tam dzisiaj jesteś?
I że strasznie chciałabym z Tobą porozmawiać, a nie dam rady, bo jestem tchórzem, bo jestem głupia.
Mam w sobie stare zabliźnione rany, Ta po Tobie gnije i boli, bo jest świeża, bo nawet nie próbowałam nic z nią zrobić.
Boże, czy to się kiedyś skończy? Jeżeli będzie to trwać latami tak jak tamta, to ja się chyba wykończę.
Tęsknię za Tobą.
I nie umiem niczego z siebie wydusić, znowu uciekam.
Może niektóre dusze lubią być masochistyczne, zakładają blokadę i zabijają powoli same siebie.

Dzisiaj znowu zasnęłam nad ranem, musiałam wstać o 6.00, więc ze zmęczenia może zasnę.
Tak bardzo chciałabym potrzymać Cię teraz za rękę, przytulić i wypłakać te wszystkie łzy które nie kończą się od miesięcy,
zalewają klawiaturę i pewnie znowu rozwalę ten laptop.
Czemu wszystko musi być takie trudne, dlaczego tak jest? Dlaczego muszę uciekać, chociaż nie chcę?
I wyobrażam sobie, że Cię to wszystko obchodzi. Ale wtedy jest trudniej, bo jest nadzieja.
Może więc lepiej pomyśleć, że jestem już przekreślona, nieważna.
Chociaż ostatnio, te kilka tygodni temu Twój wzrok był, smutny, pełen pytań.
A ja udawałam, że te oczy są jedne z wielu, że są mi obojętne.
Tak naprawdę myślałam, że umrę.




__________________________

wtorek, 21 marca, 2017 1:27, noc

Jak dalej będę wydawać hajs w takim tempie, to skończę na bruku i będę jeść gruz. Byłam w "second-handzie" (na szmatach),
Od dziś ja już nie chodzę do tych haendemowych i innych chińskich sieciówek. Kupiłam skórzaną torbę, czarno - białą długą skórzaną
kamizelkę, czarną męską xl-kową koszulkę z nadrukiem w wilka z indianinem (będzie na festiwale), to wszystko za mniej niż 5 dych,
jestem Januszem biznesu. Kiedy wchodzę do galerii i patrzę na to wszystko, myślę, że przecież to można znaleźć za ćwierć tej
wygórowanej chińskiej ceny.
W mieszkaniu nie mogę się skupić, ta cisza, internety i inne instagramy mnie rozpraszają, więc poszłam dzisiaj do kawiarni,
przeczytałam i wypodkreślałam wszystko na zajęcia. I znowu 9 zł poszło (kawa), ale latte, więc musiałam się co chwilę szczypać w
nadgarstek żeby nie zasnąć (brzmi choro, ale działa). Więc do domu wróciłam dzisiaj ok 21 z czerwonym przedramieniem, pustką w
portfelu, pustką w sercu (poezja biednego romantyka), z czerwonymi z braku snu oczami, ale za to z przerobionym materiałem
na angielski. Z przystanku musiałam się wracać do kawiarni, bo zapomniałam zakupów.
Stojąc po raz drugi na przystanku, wróciłam się do biedronki, bo zapragnęłam pomarańczy (potrafię się po nie wybrać do nocnego w środku nocy). Kocham pomarańcze. I mandarynki.
Tak więc w przejściu podziemnym starsza pani sprzedająca ukraińską chałwę za 5 zł/sztuka, oraz siedzący koło niej bezdomny ze
Sternem w dłoni (piwo 9%, okropne w smaku, ale tanie i ekonomiczne, szanuję) przyglądali się z oczami jak dwa euro
latającej w te i we wte mnie.
W biedronce usłyszałam rozmowę 4 dziewczyn, 2 Hiszpanki, dwie Włoszki. Boże te języki to muzyka. Erazmuski,
I automatycznie włączyła mi się nostalgia za Hiszpanią. Byłam erazmusem w tamtym roku tam właśnie, na południu. Wróciłam
po 6 miesiącach z absolutną miłością do tego kraju, ale to jest inna historia.
Jak dawno tu nie pisałam...
Pamiętam że marzyłam, żeby wyjechać na Woodstock. OTÓŻ BYŁAM <3 na poprzednich wakacjach.
Na tych po raz pierwszy pracowałam za granicą - w Holandii.
Byłam na erazmusie w Hiszpanii. I nie ma dnia, żebym nie chciała tam wrócić.
Studiuję w jednym z piękniejszych miast w Polsce to co uwielbiam - języki. Hiszpański i angielski.
Włoski woła mnie z przyszłości. I francuski, bo zakochana byłam w nim jako dziecko.

Tak ogółem - dużo się zmieniło i wydarzyło od ostatnich wpisów.
Czy wydoroślałam? nie wiem. Mentalnie dalej mam pewnie 7 lat.
Czy się zmieniłam? Nie wiem. Na pewno zrozumiałam/odkryłam wiele rzeczy o sobie.
Na pewno wiele wspomnień i wydarzeń ubogaciły mnie jako osobę.
Na pewno pojawiły się nowe - puste pokoje, po ludziach, za którymi już zawsze będę tęsknić, a dzięki którym zrozumiałam pewne rzeczy.
Pojawiły się i nowe - z osobami, które są i zawsze już będą mi drogie.
Wszystko ma jakiś sens, bywa, że dostrzegamy to wszystko o wiele później, czasem z latami.

To co mogę komuś polecić - podróżuj. Jedź na południe Hiszpanii, zakochasz się w tych ludziach i kulturze, ale jedź przynajmniej
z jakimiś podstawami hiszpańskiego - ci ludzie nie mówią po angielsku. Albo jedź na yolo i w ogóle, wsłuchaj się w ten rytm
ulic, śmiech ludzi, energię tych miejsc, szum palm nad głową, fal w morzu. Brakuje mi tego. Brakuje mi tych ludzi. Wlewali we mnie
życie rankami, tak jak tamto słońce.

Woodstock. Cieszanów. (ja: Jarocin - przyszłość maluje się Jarocinem!! i reggae festiwal i wiele innych na których jeszcze nie byłam)
ale te dwa festiwale są piękne.

Uśmiech na ulicy, przy kasie, w kawiarni, przy przepuszczaniu kogoś przez drzwi - bo tego czasem brakuje na naszych ulicach, bo nie
wiadomo, czy taki uśmiech nie poprawi komuś dnia. Bo nie wiemy, jakie drzazgi ktoś może w sobie nosi. Uśmiech robi dzień.
Ja czyjś uśmiech potrafię przeżywać tydzień. Dobroć mnie wzrusza.
Dziś byłam świadkiem, jak starszej biednej pani na targu podarowano jabłko. Jak dziękowała, jak się ucieszyła. Wokół
życie toczyło się dalej, ona odeszła, ludzie wciąż rozmawiali, kupowali, przechodzili.
A ja miałam łzy w oczach, bo to było piękne. Bo nikt jej nie odepchnął, bo odeszła pochylona, z uśmiechem i z tym jabłkiem.

Takie drobne, codzienne sytuacje czasem ulatują z pamięci. Szkoda, że nie zaglądałam tu kiedy byłam w Hiszpanii, kiedy
spotkało mnie to czy tamto, albo kiedy coś wspominałam. Pewnie przywołał mnie tu wstrząs który teraz mam, emocje, przez
które nie mogę spać, tęsknota i chaos i to wszystko wokół, tak bardzo niezrozumiałe. Pisanie pomaga. Wylewanie tego wszystkiego
co dusi, w słowa, które nie mogą same zostać wypowiedziane, muszą gdzieś znaleźć ujście. Po tym wszystkim pojawia się jakaś
ulga, poczucie że chociaż tutaj w słowach, ten wewnętrzny chaos znajduje uporządkowanie.
Patrząc na wpisy sprzed dwóch lub więcej lat, mogę popatrzeć obok na samą siebie, zobaczyć, co wtedy czułam, o czym myślałam,
co się kiedyś wydarzyło. I wiele razy patrząc wstecz, chciałabym przytulić samą siebie, powiedzieć że rozumiem. Że pamiętam.
Z perspektywy lat kiedyś znowu tu wrócę, może będę patrzeć z nostalgią na to wszystko, co już minęło. Na tą moją teraźniejszość,
która kiedyś stanie się przeszłością, bo czas mija boleśnie szybko.

Dzisiaj na hiszpańskim oglądaliśmy "Todo sobre mi madre" Almodovara. Polecam ten film.

3.36 opanie. Same old story.
Mam nadzieję, że zmęczenie jednak weźmie górę nad tym wszystkim.
Kawo, moja stara przyjaciółko, dobrze że jesteś.





































  • awatar Runnin' Wild: I jeszcze zapytam-masz tumblra? Bo zawsze wstawiasz fajne zdjęcia :)
  • awatar Runnin' Wild: Kiedyś znalazłam na ciuchach bluzkę z zary za całe 50gr! Na moje sieciówkowe oko spokojnie kosztowałaby 119zł. Postanowiłam nie kupować już w galeriach, ale tak się nie da, bo żeby coś fajnego wypatrzyć to trzeba dużo szperać :c
  • awatar fire.walk.with.me: :) wiesz ze jak napisalas przypomnialy mi sie stare czasy i teras dostrzegam ze duzo sie zmienilo i chyba na lepsze. ja sie zachwycam wlochami tylko bron boze polnocnymi bo tam wiecej niemcow ogolnie turystwo ale wyspy np sardynia to magia, przede wszystkim spokoj i szescie z zyciw
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Jestem żałosna
w tym, że nie umiem teraz tego ubrać w słowa
w tym że to w sobie duszę
w tym że nikt o tym nie wie
w tym że tak bardzo za Tobą tęsknię
- nie wiedząc czy w ogóle Cię to obchodzi
w tym, że widziałam Twoje oczy w innych oczach
i myślałam, że nie udźwignę tego uderzenia
w tym, że się tego boję, bo mówią że tak nie wolno
- więc jestem w tym zupełnie sama
w tym, że wolałam umierać niż porozmawiać o tym z Tobą
w tym, że wolałam uciec, chociaż widziałam jak cierpisz
w tym, że wmawiałam sobie że to co się stało, nic Cię nie obchodzi
i nie potrafiłam spojrzeć Ci w oczy
w tym, że wolałam żyć w niepewności
- bo nie wiem, nie wiem czy nie spotkam w Tobie obojętności
i nie wiem, czy mój stan kiedykolwiek minie
- bo tęsknię za Tobą bardziej niż kiedykolwiek
w tym, że co noc zwijam się z bólu
- a duma, strach i niepewność wykreowały tę ciszę
pustka strach i niepewność -
że nie ma dnia, kiedy mnie nie nawiedzają
tam, gdzie wina i pokój przeplatają się ze sobą
samotność z niezrozumieniem
- a nadzieja z rozpaczą

ja naprawdę nie wybierałam tego stanu
a widzę Twoje oczy wszędzie
i boli tak bardzo, że muszę połykać łzy

Jestem żałosna
w tym że być może pozwalam Ci cierpieć
Boże, mam nadzieję że nie rozrywa Cię tak jak mnie
bo dla samej przyczyny nie mogę znaleźć wytłumaczenia
może dlatego, że z Tobą po raz pierwszy czułam się jak w domu
czas przestał istnieć
wszystko było tak naturalne
i po tym wszystkim tęsknota utrudnia mi sen i oddychanie

Jestem żałosna
i jestem i będę w tym sama,
bo te łzy nie znajdują werbalnych słów

Jestem żałosna
i nikt nigdy się o tym nie dowie
że umieram każdego dnia po trochu
i wiem, że to się nie skończy



poniedziałek, 13.03.17 , 2:50 rano






________________________
Wstaję za 3 godziny, życie jest piękne
poniedziałki szczególnie.
Dzisiaj był dobry dzień

 

 
Boooże to już rok
ostatni wpis ponad rok temu, 4:22

chyba wracam.

Ktoś tu jeszcze jest??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

"Musiałem ją nieraz prosić, żeby nie wstydziła się swojego ciała. Zawsze z lękiem spoglądała, czy na nią patrzę, kiedy się rozbierała.
Zawsze było:
- Zgaś światło.
- Dlaczego?
- Zgaś, proszę cię.
- Ale dlaczego?
- Nie rozumiesz?
Nie rozumiałem. Nie podejrzewała zapewne, że gdy patrzyłem na nią, jak się rozbierała, czułem coś takiego, jakbym stawał się bogatszy
o wszystkie jej obolałości, o jej cierpienia, o jej przemijanie. Też wiele przeżyłem, lecz nie było to dla mnie takie ważne, jak to, czym ona
była naznaczona. Nie, nie o to chodzi, że współcierpiałem z nią. Czy zresztą miłość potrzebuje współcierpienia? Chodzi mi o to, że odczuwałem jej istnienie jako moje istnienie. Pyta pan co to znaczy? To, że jakby pan całe brzemię czyjegoś istnienia pragnął wziąć
na siebie. Jakby pan pragnął tego kogoś w ogóle zwolnić z konieczności istnienia. Jakby pan pragnął za tego kogoś także umrzeć,
żeby on nie musiał doświadczać swojego umierania. A to coś innego niż współcierpienie, jak się je na ogół rozumie. Na samą taką,
choćby wyobrażoną, możliwość czułem, że chce mi się znowu żyć. Mówi pan, że to niemożliwe. Możliwe, że niemożliwe.
Tylko wobec tego co powinno być miarą miłości? Jeśli pod tym nic nie znaczącym słowem pan i ja to samo byśmy rozumieli?
Według czego mielibyśmy ją odczuwać? Według pożądania ciała? Ciało ma swój kres i dużo, dużo wcześniej nim śmierć przyjdzie."

Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli"

animacje Ryana Woodwarda z muzyką Nicka Lovella
ulubiona. <3


i nagle jakaś melancholia, jakaś mgła, jakieś wspomnienia


Kiedyś koleżanka zapytała mnie, jaki jest sens życia w czystości, skoro ludzie się kochają. Wówczas nie wiedziałam za bardzo co jej
odpowiedzieć, bo dla mnie to jasne, naturalne, bo wiara, bo tak czuję, bo ciało jest moje a coś co ten świat tak bezcześci, to sedno
człowieczeństwa, to sacrum. Człowiek, a szczególnie kobieta powinna się szanować, a miarą męskości jest szacunek do kobiety i nie
powinien wymagać od niej czegoś czego nie chce, bo dostrzegać w związku głębię, coś więcej niż cielesność. Bo miłość to coś więcej niż
ciało. Bo Bóg tak powiedział i ja wierzę że to ma sens. Ale jak wyjaśnić to komuś kto nie wierzy, albo pyta o sens? Tu, gdzie podstawą i gruntem jest wiara a moralność wpojona jest z domu, pewne rzeczy wydają się naturalne. Nie podważasz czegoś, co uznajesz za słuszne,
bo tak czujesz, bo widzisz co dzieje się dookoła i nie chcesz w tym uczestniczyć (ja). I tak siedziałyśmy na ławce, kiedy zajęcia się już
zaczynały i gadałyśmy o wszystkim. Zapytała dlaczego człowiek nie może robić tego co czuje, jaki jest w tym sens i czemu pewne rzeczy
są mu zabronione. Czy to znaczy że będzie potępiony? Czy wszystkie przykazania są sobie równe? Jak wiele pytań ma teraz człowiek
gdy wokół wiara i niewiara, w co wierzyć jeżeli wokół jest chaos, a w domu nie ma stabilizacji. I wtedy zaczyna się miotanie. Na wszystkie
strony, bunt, szukanie, nie-szukanie, ucieczka, znowu szukanie na opak. Odpowiedzi na pytania, różne, te które nachodzą niepostrzeżenie
i nie dają spokoju, o sens wszystkiego, o uniwersalne wartości. Czego się trzymać w życiu, gdy wszystko wydaje ci się tak chybotliwe? Czy
trzymać się czegokolwiek, a może człowiek może zdać się sam na siebie, przecież jest taki rozumny, tak wolny?
Chaos i samotność, 3 lata wyjęte z życiorysu wspominam jako czarny muł i bieg na bezdechu.
Przez kolejne lata pytanie po co to wszystko.
Przez następne aż do dzisiaj kolejne wychodzenie z tego i jasność, że to wszystko miało sens. Że bez tego nie byłabym kim jestem.
Może gdy człowiek żyje w szarości i nie dotknie czarnego dna, jego życie już zawsze będzie szare, nijakie. Nie wybije się, nie zrozumie.
Cierpienie ma sens, gdy człowiek go szuka.
Gdy później odkryje, że to cierpienie w gruncie rzeczy go ukształtowało i otworzyło mu oczy na wiele spraw.
Gdy stał się bardziej wrażliwy na to, co dzieje się dookoła.
Gdy nie chce, żeby ktokolwiek musiał kiedyś tak się czuć.
Wtedy ponowne cierpienie ma sens, bo człowiek przeżywa je świadomie i ufa że to wszystko przejdzie.
Sprawa jest prostsza, gdy ma wiarę, bo wiara sprawia, że nie czujesz że siedzisz w tym sam, że jest Ktoś, kto trzyma cię za rękę, żeby
czarna maź nie wciągnęła cię jeszcze bardziej. Święci ofiarowywali swoje cierpienia za innych. Choroby, ból, dręczenie. Mówili, że można
ofiarować swoje, w dowolnych sprawach. Cierpienie też może być modlitwą, kiedy je za coś lub kogoś ofiarujesz.

Czytając ten cytat z książki na jakiejś stronie nagle mnie oświeciło. Oświecenie i zachwyt jednocześnie.
Tylko poeta może tak wprost mówić o sensie rzeczy, co za niesamowity facet.
Jak bardzo trafione, mądre słowa, pełne miłości.
Jakiej miłości? Właśnie.
Wolnej od tego co przemija, od cielesności. Mówiąc wprost, wiele ludzi myli pożądanie z miłością. A taka jest prawda (opierająca się na
statystykach i badaniach i wgle wykresach) że statystycznie, to statystycznie to pożądanie wygasa po kilku latach. A człowiek myśli,
że oto właśnie wygasła miłość i odchodzi. Biblia mówi że ciało i umysł zawsze były grzeszne, to skutek odwrócenia się od Boga i wyjścia
z Raju, ale człowiek ma wolną wolę, nie musi zachowywać się jak zwierzęta, potrafi się kontrolować i wybierać. Jaki jest sens życia w czystości? Po pierwsze to szacunek który okazujesz i mądrość, bo to znaczy że ten człowiek jest dla ciebie czymś więcej niż zaspokojeniem. . To budowanie miłości na przyjaźni, budowanie porozumienia na poziomie duchowym, bo tylko on wygra walkę z czasem. Kiedy ciało stanie się obwisłe, i nagle okaże się że nie ma o czym rozmawiać. Kiedy klapki i fascynacja drugą osobą przeminą i nagle odkryjemy, że nie znamy drugiej osoby. Że jest nam obca. Brak dialogu. Pośpiech.Nie ma czasu. Brak chęci. XXI wiek, gdzie to co zepsute można wyrzucić, bo
przecież szybciej znajdzie się nowe, a może lepsze. Gdzie 'na dobre i na złe' już nie ma takiej wartości, bo gdy przychodzą te złe chwile, to razem z nimi rozczarowanie i chęć brania nóg za pas. Rozwody, rozbite rodziny. Przepychanki, na które patrzą dzieci. Myślisz że to ich
nie dotyczy, że nie odbije śladu w przyszłości?
Mam 3 rozbite rodziny wśród najbliższych, 3 rozwody i separacje wśród ciotek. Widzę co się dzieje z tymi dziećmi, z których najstarsze ma 15 lat. Kiedy dziecko lat 12 okłamuje mamę, że w szkole ma tyle zajęć, wraca późno, byle jak najpóźniej, bo wraca z bratem do pustego
domu, a mama przecież kończy zmianę o wiele później. Kiedy dwuletni Wiktor tuli się do mojego taty i ciągnie go za rękę, bo chce pokazać mu nowe zabawki, kiedy mój tata bierze te dzieci na ręce, bo przecież nie odepchnie tych dzieci, które chcą koniecznie mu coś pokazać,
czymś się pochwalić ulubionemu wujkowi, bo ich własny ojciec właściwie nie widział ich przez dwa lata. To jest tatuś, głowa rodziny?zapytasz. Tak i to taki, któremu właściwie obojętne to wszystko. Bogu dzięki że ja wychowałam się w normalnej, na jakiś wartościach. Chociaż bywało ciężko,wiele razy to widziałam jak byłam mała i jak dorastałam, to jednak widziałam, że mimo różnic to rodzice się kochają, że próbują do siebie dotrzeć, różnymi drogami. I znajdywali się, czasami te drogi były mokre od łez, czasem odbijały
echa głośniejszych rozmów, czasem krzyków bezradności, ale były na mocnym fundamencie, na miłości. A ta miłość? To wartości, chęć odbudowy, to wiara w przysięgę i w drugiego człowieka.
To wyniesienie przekonania, że człowieka nie można tak po prostu zostawić, kiedy jest źle.


_____________________________________________________

6 kwietnia 2015, poniedziałek, 3.48

Wczoraj, w sobotę tata powiedział że na 6 jedziemy do babci w Bieszczady na mszę. Ja że nie ma bata nie wstanę o 3 w nocy żeby
zajechać (tak sobie narzekałam) a oni wzięli to na poważnie i faktycznie pojechali beze mnie. Obudziłam się o 4, kiedy już wyjeżdżali.
Tak więc jestem sama, cały dzień głośniki na full, leci Indila, jakieś chillouty, wysłałam z 70% osób z facebooka życzenia Wielkanocne.
Chociaż na początku było mi smutno, mogłam zostać we Wrocławiu jak i tak na święta jestem sama,i nie po to jechałam 8 h pociągiem
do domu. Ale trudno, pisałam z przyjaciółką z liceum z którą już dawno się nie widziałam i jakoś leci.
Boże obydwie jesteśmy takie pojebongo, marzycielki, razem byłyśmy w Jaworznie na 3-dniowym festiwalu (opisywałam ten cały
całkowicie spontaniczny wypad tutaj kiedyś... Haha o 22 zdecydować że o 7 jedziemy za Kraków do jakiegoś Jaworzna, co tam, że nie
wiemy dokładnie gdzie to jest, będziemy pytać ludzi po drodze, yolo! z plecakami, namiotem, w słońcu przez ścieżkę w lesie na stację,
potem autobus, bo nie było nic bezpośredniego z Krakowa... hahah wspomnienia ... najpiękniejsze są takie wypady <3
kocham takich spontanicznych ludzi )
Planowałyśmy wypady, w tym roku na Woodstock, nie ma bata! Jest tyle tanich lotów samolotem, za 99 zł możesz znaleźć się w
Hiszpanii albo Chorwacji, Włoszech jak trafisz dobrą okazję. Tyle do zobaczenia, tak mało czasu, tak bardzo mnie nosi!
Śmiałam się że na bank miałam cygańskich przodków, wręcz czuję ich ducha w tęsknocie za górami, morzem, wgle jestem dzieckiem natury, nie mogę siedzieć za długo w jednym miejscu, mogłabym się ciągle przeprowadzać, wciąż za czymś tęsknię, gdzieś mnie nosi.
Jestem samotnikiem, ale lubię siedzieć wśród ludzi, lubię robić coś razem, lubię jak wszyscy mają taką pozytywną energię, są wspólnotą.
Taki właśnie klimat jest na pielgrzymkach i kilkudniowych festiwalach.
Czasem jak mam już wszystkiego dość, jak robię coś, czego nie lubię to tak odlatuję sobie. W miejsca, w których jeszcze nie byłam.
Chciałabym wyjechać na misje.
Chciałabym podróżować.
Chciałabym umrzeć w świadomości, że coś zrobiłam na tym świecie.
Wakaacje <3
Znowu się rozmarzyłam. Muszę już zacząć powoli planować, tyle do zrobienia, szkoda zmarnować ten czas.

ahh....
Samotnie mi.
Pusto.
Nie mogę już włączyć głośników na full (mają niesamowity beat) bo jest już 2.52. Mogłabym... ale bez przesady.
Cisza. Wolność. Samotność. Snucie się bez celu, wracanie z celem od lodówki - z plackiem. Spałaszuję im lodówkę haha
Zjem cały placek xD

uwielbiam ! <3 tą piosenkę, którą odkryłam dzisiaj :


odkryłam dzięki niej <3 pozytywna energia, flow, niesamowita!



Wesołych Świąt Wielkanocnych! i mokrego śmingusa, niech zleją Was wiadrami
mnie nikt nie zleje, chyba że sama na siebie wyleję.
Zawsze to jakiś plus siedzenia samemu w domu na Święta, masz ten spokój w ten dzień. Heh


























































  • awatar Runnin' Wild: tak rzadko dodajesz posty, a ja tak na nie czekam :C
  • awatar Kotek :**: Piękny tutył posta ♥ Jejciu jaki piękny jest ten wpis a ten cytaty są po prostu wspaniałe :) ♥ Bardzo fajne piosenki. Ja tam nie uważam,że sex jest czymś złym. Wiadomo najważniejsze jest wsparcie przez drugą osobą, przyjazń. Szczerze z moim chłopakiem jestem ponad rok (wiem mało) ale odkąd pamiętam współżyliśmy ze sobą i nie widzę,żeby przez to coś się psuło. Od początku budujemy w naszym związku przyjazń i to,że to robimy to nic nie znaczy. Czasem po prostu człowiek potrzebuje tej bliskości i to nie tylko chodzi o zaspokojenie swoich potrzeb bo jakby nie było trzeba to byśmy tego nie robili. To co piszesz może i jest w pewnym sensie prawdą ale nie w każdym związku. Wspiranie się jak najważniejszą rzeczą w związku i oczywiście powinno się ze sobą rozmawiać,żeby związek przetrwał. Ale świetnie tańczy ta dziewczyna. Jest tak pozytywnie nastawiona do życia.
  • awatar Nairna: muzyka świetna, szczególnie pierwszy utwór, i to co pisałaś o miłości i ludziach - całkowicie się z Tobą zgadzam. a co do tego pytania się ludzi, to myślę, że każdy musi sam do tego dojść. każdy kiedyś dojdzie do sedna prawdy. i zdjęcia też mi się baaardzo podobają :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

... żyj, z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam... / Dżem
... dziewiąte ciepło, każdy chce się ogrzać, nie da się - kawałek siebie trzeba oddać / Bas Tajpan, 10 przykazań miłości


nie ma innego życia, negatywne myśli wykańczają. Człowiek umiera wewnątrz nieświadomie. Taka śmierć jest straszna.

raaasta! <3



aaaah ile się dzieje, a ja nic nie piszę.
wciąż szukam sensu i myślę już że go znalazłam.
muszę wrócić do Boga, bo umieram.
W środku.
To nie tak, że się całkiem odwróciłam, ale muszę się ogarnąć.
W sumie nie widzę dla siebie innego sensu, reszta wokół wydaje się taka powierzchowna, drugorzędna.
Człowiek potrzebuje nadziei.
Nadziei że jest Ktoś kto kocha, że jego życie ma sens, że żyje po coś, że kiedy umrze to nie zniknie w nicości.
Są pewne sprawy nad którymi się nie zastanawiamy, bo nie ma czasu, bo życie i jest tyle spraw.
A tak na marginesie to żeby zbudować prawdziwą relację/ związek to potrzeba całkowitego zaufania i dialogu.
Puste rozmowy, strach przed odrzuceniem i niedopowiedzenia....
Dlaczego ludzie ze sobą nie rozmawiają?

......

<3



Muzykę trzeba "czuć" nie tylko słyszeć ... Trzeba ją odbierać wszystkimi zmysłami ... Zamykając oczy obrazy same malują się w naszych myślach ..... Muzyka jest w każdym z nas, tylko od nas zależy czy będzie piękna, jak dobierzemy dźwięki, słowa aby ją zbudować ... (metafora życia) ... Nie ważne kim się jest, gdzie się jest, ważne aby "czuć" - odczuwać to co jest prawdą, przekazem ... W muzyce nie ma kłamstwa .... ona jest kluczem, drogą i czując ją rozumiemy przekaz płynący z daleka - z wnętrza człowieka .... Ten utwór mimo swojej prostoty jest tak emocjonalny, że przenosi w inny wymiar ... Mimo, że smutny to pobudza najpiękniejsze wspomnienia, marzenia, które są już daleko za nami... a mimo wielu złych, bolesnych chwil nie można powstrzymać uśmiechu przez łzy ... Życzę aby każdy "czuł" ... Nigdy nie wiadomo jak życie nas poprowadzi ... Nie wolno palić za sobą mostów ...


oto czyjś komentarz, jak dobrze to ujęła w słowa, 100 % popieram <33
















  • awatar Katia ♛: racja z muzyką. z dialogiem. z Bogiem. wszystko na świecie staje się sztuczne i bez wartości, gdy nie mamy prawdziwego celu, gdy nasz kompas jest źle ustawiony. świetny wpis. zresztą po to tu wpadam- aby czytać dobre notki ;) xoxo
  • awatar Kotek :**: Zgadzam się absolutnie z tytułem ♥ Uśmiech to postawa :) Mam nadzieję,że u ciebie wszystko się polepszy i uporządkujesz sobie to wszystko. Trzeba nauczyć się gadać bo mogą na prawdę szybko zepsuć się relacje. Dobrze,że ja gadam z moim M ale widać,że dla niego to jest ciężkie,żeby otworzyć się :(. Święte słowa z tą muzyką ♥ Śliczna nuta ♥ Piękne obrazki ♥
  • awatar Król Kaliforni: ujelas to w taki sposób jaki ja chce a nie potrafię:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Sometimes there are questions without answers.
Sometimes there is helplesness without hope.
When you simply cannot do anything.
An you know what, it's the worst kind of it.


Hello, Sia. <3

 

 

22.30 idąc środkiem Wrocławia :
wixa, wixa wszędzie xD




stwierdzam, że czas ogarnąć w pokoju.

[edit:} 2.09
mam niesamowitą wenę do sprzątania po nocach. Za grube pucowanie i odkurzanie wszystkiego o tej porze, na pewno
pokochają mnie sąsiedzi, oo tak. xd


noc... znowu ten stan.
wszystko naraz, au.
a obudziłam się w dobrym humorze. i posprzątałam. kupiłam zeszyt. cały dzień było dobrze, chociaż postaram się, żeby
jutrzejszy był bardziej produktywny.
liczy się, prawda?

Znowu blask świec na biurku, i tym razem siedzę w posprzątanym pokoju ;d i muzyka w głośnikach. Pięknie jest.
Dzisiaj idąc przejściem podziemnym na tramwaj taki chłopak tak pięknie śpiewał hallelujach. Grał na akordeonie.
Aż przystanęłam, udając że grzebię coś w torbie. Patrzyłam na niego, i mogłabym tak stać zahipnotyzowana, podbiec i
wrzucić wszystkie moje drobne z portfela, choć pewnie później nie miałabym za co kupić biletu, usiadłabym obok niego
i słuchała. A gdyby tak grał jeszcze na gitarze, pobiegłabym po swoją i zaczęła grać razem z nim. Albo nie, po prostu
stała naprzeciwko z otwartą buzią i wielką, irracjonalną miłością do tego muzyka. To jest jego życie. Jego pasja, emocje,
wrażliwość. Językiem mogą być słowa, ale melodia, która wypływa z wnętrza, trafia do serca. To najpiękniejszy język.
Tak działa na mnie muzyka.
Swoją drogą, ile talentów gra na ulicach, rynkach i przejściach podziemnych.


odkryłam Jamala. to znaczy konkretny tekst, który pasuje teraz do mojego stanu. dzięki @Król Kalifornii <3
niesamowity, ostatnia jego płyta jest tak... szczera, głęboka. nie wiem czy sam jest autorem tekstów, ale
sprawiają że zatrzymuję się, zamykam oczy, obejmuję rękoma kolana i... po prostu czuję to wszystko co on, tak bardzo.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Smutno mi.
Nie wiem, czy to smutek, chaos, czy tęsknota.
Może wszystko naraz.

Może to przez ten wieczór.
Może przez samotność.
Może dlatego, że wszystko czasem wypływa wtedy, gdy nikt nas nie widzi.

Mamo, tęsknię za tobą...
może tęsknię za wspomnieniami o tobie?
patrzę na Ciebie, jesteś inna.
Patrzysz na mnie już inaczej, przez pryzmat tych wszystkich błędów.
Głupiego dorastania.
Mamo tak bardzo mi przykro.
Nie można zmienić przeszłości.
Czasem wydaje mi się że nie mam zupełnie nikogo
Wtedy wracam myślami do czasów, kiedy byłam mała
i biegłam do ciebie chowając w ramionach moje wszystkie przykrości
Miłość była wtedy taka czysta, doskonała
Przecież inaczej nie można kochać niewinne dziecko...
Mamo tęsknię za tobą.




Mam takie dni, że żałuję, że już się obudziłam.
Czasem nie wiem co mam ze sobą zrobić tego dnia.
Gdzie mam pójść.
Ciągnie mnie w tyle miejsc...
wierzysz w powołanie?
Wierzysz że człowiek ma tylko jedną drogę, na której może czuć spełnienie?
Może życie ma wiele dróg.
Może każda to doświadczenie, a ty uczysz się, żeby w przyszłości nie popełniać tych samych błędów.

Każda emocja jest we mnie tak wyrazista.
Potrzebuję głębi, w rozmowach, w życiu, czasem czuję taki bezsens wszystkiego.
Znam wiele ludzi, z którymi relacje mam takie powierzchowne.
Są też tacy, z którymi mogę na szczęście porozmawiać na wiele tematów.
Może nie o wszystkim, ale o wielu.

Może wrażliwość i emocjonalność nie pasują do tego świata.
Bo nie pasują.
Czasem czuję, jakbym chodziła po całkiem innym świecie.
Czasem czujesz bezsilność.
Może czujesz ją, bo widzisz własną powierzchowność.
Płaczesz, ale łzy nie spływają po policzkach, ale gdzieś w środku, nie widać ich.

Jeżeli nie krzywdzisz nikogo, nie pozwól wmawiać sobie, że powinieneś się zmienić.
Że powinieneś rozpychać się łokciami, być głośnym, być w centrum, by być egoistą, że inni to egoiści
i że nie warto pomagać, bo inni i tak tego nie docenią.
Mnie to wmawiano i przez to zgubiłam się na wiele lat.
Nie oczekuj docenienia.
Niech nagrodą będzie świadomość, że pomogłeś.
Uratowałeś czyiś tyłek, że idziesz inaczej.
Na pewno pojawią się głosy sprzeciwu w tobie, bo człowiek lubi być doceniany, taki już jest.
Ale kim bylibyśmy, kierując się tylko emocjami, tylko tym, co nam pasuje, nie rozwijając się i nie tłumacząc sobie spokojnie, racjonalnie
pewnych rzeczy?

Można czuć samotność, chociaż jakiś głos mówi ci, że przecież nie jesteś?
że znasz tylu ludzi?
że przecież są tacy, którzy są ci bliscy.
ale mimo tego wszystkiego i tak w gruncie rzeczy jesteś sam
z natłokiem myśli spacerując pustą ulicą
uwielbiam chodzić wzdłuż wałów, uwielbiam wpatrywać się w wodę.

Jestem sama w pokoju, sama w mieszkaniu.
Zgaszone światło, poblask ekranu laptopa i pięć migoczących świeczek na biurku.
Lubię świeczki, szczególnie zapachowe, kadzidełka.
Lubię tak siedzieć, jest tak fajnie.
Ogień jest piękny, to żywioł, chociaż patrząc na świeczkę, wydaje się taki delikatny...


Sokrates był takim mądrym człowiekiem.

  • awatar Katia ♛: bardzo mądrym :) myślę, że dróg jest wiele, ale liczy się jedna. :) ta nasza, którą mamy odkryć w sobie. xoxo
  • awatar Król Kaliforni: pięknie piszesz, chyba się już się powtarzam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Ziiimno, ouch. Już czuć zimę w powietrzu.
Ludzie smęcą że jesień jest dobijająca, ale to nie prawda.
Kiedy widzisz tyle kolorów, kiedy mimo chłodu świeci słońce, kiedy te wszystkie drzewa odbijają się w wodzie...
pięknie jest.
Może gdy widać jesień, rodzi się gdzieś tam melancholia, bo przemijanie, bo koniec lata.
Moja z natury refleksyjna dusza też łatwo oddaje się takim rozkminom.
Czas nie istnieje.
Zegary wymyślił człowiek.
Obumiera drzewo, zastępuje je z nasiona kolejne, śmierć człowieka przeplata się z narodzinami kolejnego.
Przemijają ludzie, miejsca i chwile i wydarzenia pozostają wspomnieniem.
Ale człowiek z natury uwielbia wszystko sobie poukładać, policzyć, podzielić czas na cyferki, zachody i wschody na dni.
Dla wschodniego świata, czas jest linearny, ciągły, harmonijny.
Człowiek na początku żyje w zgodzie z samym sobą, z naturą.
Uczy się miłości. Do siebie, świata, drugiego człowieka.
Fundamentem wszystkich religii świata jest miłość.
Jak można budować cokolwiek, mając w sobie chaos?

Wiesz, masz tak wzniosłe ideologie, marzenia, chcesz budować fundacje, a ludzi wokół traktujesz jak nic.
Liczy się dla ciebie szczerość, a nie uważasz, że żyjesz w kłamstwie?
Nie obwiniaj mnie, że zmieniałam ciebie na siłę, nie akceptując wszystkiego w pełni.
Ja tylko nie chciałam żebyś szedł w to samo bagno, w którym ja kiedyś byłam.
Chciałabym kiedyś, żebyś zobaczył te słońce które w sobie nosisz.
Żebyś nie był ślepy na to, jak wiele zostało ci dane.

Mówisz, że szczerość to podstawa, krzywdzisz wokół słowem.
Nie zawsze zdania zmieniają rzeczywistość.
Ten sam sens, ale wypowiedziany innymi słowami może kogoś powoli zabić albo uskrzydlić.

_________________________________________________________

29 października, 2014

Już październik...
Chodzę na salsę i stwierdzam że uwielbiam ten taniec!
Tyle ciepła, tyle pozytywnej energii.
Aaale się jaram!

To niesamowite, jak jeden czyjś uśmiech potrafi tak cieszyć.
Kogoś właściwie nieznanego.
Nagle tak ci ciepło na sercu.

W porównaniu z rokiem poprzednim zrobiłam znaczący progres, cieszy mnie to.
Już umiem się zaprzyjaźniać.
To znaczy było tak, że miałam pozytywne relacje ze wszystkimi, ale były one powierzchowne.
Bałam się przywiązać do drugiego człowieka.
Chociaż wiele jest jeszcze przede mną, to cały czas widzę że wychodzę na prostą, coraz bardziej.
Tylko ja o tym wiem, z boku wydaje się, że zawsze wszystko było w porządku.
Jest dobrze.

Na tego gościa bilety we Wro i Wawie rozeszły się w kilka godzin.









Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Oparta o drzewo patrzyłam na rzekę, most w oddali, przejeżdżające samochody.
22.
noc, odbijające się w rzecze migające punkciki, na echo szumu silników, wiatr, szum liści.
Czasem jest tak, że nagle wspomnienia wypływają cicho ze wszystkich zakamarków świadomości,
podświadomości. Wypływają nagle i przypominają o sobie, gdy zatrzymujesz się, siedząc w zamyśleniu.
Znajdują cię w tej ciszy, wychodzą nieśmiało i powoli, przynosząc ze sobą melancholię,
emocje, które kiedyś ci towarzyszyły, ogarniają cię na nowo.
Gdy pozwolisz, nagła fala wypływa łzami, czujesz nagły ścisk w klatce piersiowej.
Wspomnienia.
Czy tęsknisz?
Za ludźmi, którzy mieli być zawsze, za miejscami w których było tak dobrze.
Za czasami, gdzie psychika była świeża, niewinna, niczym nie zrysowana.
Czy wiek przynosi ze sobą zgorzkniałość? Czy nadmiar doświadczeń powoduje znieczulenie na radość?

Co z tymi, którzy byli tak niedawno, a teraz mają nas za nic...

6 lat, prawie siedem ... Ciekawe, gdzie jesteś, czy mnie jeszcze pamiętasz.
Ciekawe, co wszyscy teraz robicie, co u was słychać.
Wspomnienia. Przeszłość splata się z teraźniejszością.
Kiedyś przyszło mi do głowy, że gdybyśmy dorastali, studiowali w innych miastach niż jesteśmy, poznalibyśmy innych ludzi,
mieli inne wspomnienia, inne doświadczenia. Nie znalibyśmy tych ludzi, których teraz znamy.
Czy istnieją przypadki?
Podobno ich nie ma.
Nie wiem.

Czasami mam wrażenie że nie pasuję do tego świata, że wszystko jest takie nierealne.
Chciałabym kiedyś mieć czysty umysł ufnego dziecka z podstawówki, którym kiedyś byłam.

Jak to możliwe jest, że w chwili gdy chcesz dla kogoś jak najlepiej, szczerze i czysto,
ta osoba i tak odwraca się przeciwko tobie z wyrzutami?

Chciałabym pomimo wszystko przeszłe zachować uśmiech dla drugiej osoby.
Bo przecież nie zasługuje na to, by traktować ją źle, pomimo zmęczenia i twojego złego humoru.
Nie oczekuj wszędzie zrozumienia.
Nie oczekuj.


Znowu szum liści, patrzę w górę, obserwując jak jeden właśnie odrywa się i spada. Jesień...
Dotykam delikatnie szorstkiego pnia za plecami.
Lubię noce.
Zimno już, pora wracać ścieżką miedzy drzewami do domu.


_____________________________

8 października, środa 2014 rok

jak ten czas szybko leci.
gramatyka angielska! kocham cię skarbie <3 kocham też sarkazm! <33
ponad 200 czasowników nieregularnych , pozdrawiam was słońca <3
ouch. .___.
jak to zdam , chyba sprawię sobie kufel gorącej czekolady z bitą śmietaną.
... .___.
Jeb*ać dietę. xD

















  • awatar Tomvhre.: Dokładnie. Jebać.
  • awatar Goodbbye: super zdj ;d zapraszam ;)
  • awatar Katia ♛: też mam takie refleksje. ale myślę, że wszystko gdzieś już przed laty zostało spisane mało permanentnym markerem i mamy szlak, którym podążamy. xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Dzisiaj miałam rozkminę, że wolałabym żyć krótko a intensywnie, zobaczyć, zdziałać, tworzyć,
niż żyć 100 lat mętnym, długim życiem.

17.09.14

Skubana cyganka, wszystko wiedziała.
Miała ładne oczy.
Głębokie, pełne życia, przyjazne...
opowiadały własną historię

Wiesz
niektórych oczu się boję
tych wypalonych
tych które żyją bo muszą
młodzi starcy
przeżarci i zniechęceni na wskroś

a Twoje oczy były pełne życia
oczy wędrowca ciągle w drodze jak moje
oczami, które nie były w siebie zapatrzone
tęskniące za czymś i nieustannie w drodze
wrażliwość i buntowniczość
muzyka, dworce i gitara

chciałeś żeby ten świat był lepszy


chociaż niektóre rzeczy mnie przerażały
to tęsknię za Tobą, wiesz?

Niektóre zdarzenia już na zawsze pozostaną wspomnieniami. Historią, która prawdopodobnie już się zakończyła.


' Niech dym połączy nasze serca,
nienawiść zniknie, radość zawsze będzie pierwsza.
w obłoki, chmury, kosmos, atmosfere,
wypuszczam swe intencje, w zamian oddam wiele.
religie, media, rządy i podziały,
złodzieje wolności, mają w tym udziały
kochaj, baw się, pozwól pokojowi wrócić
zamiast toczyć wojny, nieustannie się kłócić,
Dlatego jestem, pierdolonym buntownikiem,
anty-system, wojownikiem, czasem czarnoksiężnikiem
moge w sumie być kim zechcę, jeśli szukasz mnie
to wiesz gdzie,
jestem

(...) '

/V., nie moje.
patrzcie, jaka głębia.


A ja?
Jestem daleko stąd, na nieznanych miejscach,
wśród ludzi, życzliwych do świata
wśród miejsc które tętnią życiem
jestem wędrowcem
jestem jednoosobową watahą.


Ahhh.... kiedyś ten blog będzie blogiem wędrowca. Podróżniczym, będę się włóczyć po świecie, będę ciągle w drodze.
Nowe miejsca, ludzie, bodźce... tym żyję, tym chcę żyć.


Można się gadać od rzeczy i upić się sokiem pomarańczowym?
Po co nam racjonalność, jak lepsze są marzenia.

Myślisz że znasz ten świat, powiem ci że gówno prawda.
Prawda jest taka, że dopowiadamy sobie to co nieznane i żyjemy w fałszywym poczuciu, że znamy życie.
I sam pozwalasz na to, żeby monotonia rzeczywistości zaciskała ci palce na szyi.
Nigdy nie idź przetartymi szlakami, codziennie los stawia ci nowe karty.
Każdy kolejny jest nową szansą i niezapisaną kartką.
Żyj.






























  • awatar Katia ♛: "Dlatego jestem, pierdolonym buntownikiem, anty-system, wojownikiem, czasem czarnoksiężnikiem moge w sumie być kim zechcę, jeśli szukasz mnie to wiesz gdzie, jestem " świetne. ja też nie chcę jedynie istnieć. xoxo
  • awatar jaskółkauwięziona: Jak jak kocham takie wpisy, zdjęcia, marzenia. Mam nadzieję że się spotkamy gdzieś tam na nieznanych szlakach ;)
  • awatar Rayn: Marzenia się zmieniają wraz z doświadczeniem i wiedzą, kiedyś chciałam żyć krótko. i intensywnie, a teraz długo, i intensywnie xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Siedzisz nad brzegiem morza, w nowym miejscu. Nie byłeś tu jeszcze, ale czujesz jakbyś tu przynależał. Nie przyzwyczajasz się,
nie chcesz się przyzwyczajać, ale to jest silniejsze. Ogrom przestrzeni wypełnia cały twój umysł, wtapiasz się w szum fal. Jesteś wędrowcem, nie wiesz jak długo tu jeszcze zostaniesz. Ale wiesz, że to miejsce już zawsze będzie cię wołało, i na zawsze
pozostanie ci bliskie.

A, K, jeszcze tam wrócimy... <3
obiecuję wam.




Czuję jakbym stała jedną nogą tutaj, na tym świecie, a drugą gdzieś dalej. Czasem czuję że za czymś tęsknię.
Może tak ma dusza wędrowca. Bez przerwy gdzieś mnie nosi.






'We don't have a soul, we are a soul. We have a body'
Czasem człowiek myśli że tęsknota wynika tylko z rzeczywistości w której żyje.
Czasem wynika z wewnątrz.
Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, jak bardzo dusza tęskni za Bogiem. Jak bardzo psychika człowieka jest tego nieświadoma.
I natychmiast te zdania mogą wzbudzić gwałtowny protest wśród tysięcy ludzi. Jak to. Wierzysz w duszę? Wierzyć w coś nienamacalnego?
A ty wierzysz w to, że jesteś tylko zlepkiem mięsa, kości i skóry? Przecież to automatycznie dobija. Więc po co to wszystko.
Ludzie latają do psychiatrów, faszerują się proszkami. Krzyk i rozdzierający ból tłumią czymkolwiek, byle otumanić, byle zapomnieć.
Po przebudzeniu z letargu jest jeszcze gorzej. 'Wina jest przecież w ludziach, wydarzeniach, jest mi tak ciężko..' To nie bezpośrednia
przyczyna, ale coś co pogłębia zagubienie i rozpacz. Samotność. I wtedy myślisz, że najlepszym wyjściem będzie skończyć z tym bólem.
I tak kończy tysiące ludzi. Co kilka sekund jedna.
Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?
Gdy nie widać tego po człowieku. Gdy usta się śmieją, ale oczy gasną. Gdy jest z tym sam.
Gdy w domu nie da się już udawać.
Gdy wewnętrzną śmierć chcesz stłumić chemią...
Gdy nie znasz prawdziwych powodów. Gdy nie znasz siebie.
Gdy wiarę pokładasz jedynie w człowieku.

Kilka lat błądzenia. Strasznej ciemności, gdy rzeczywistość nie jest przecież taka straszna.
Chociaż przez swoją wrażliwość wszystko odczuwasz mocniej. Każde spojrzenie. Każde złe słowa. Gdy widzisz cierpienie, a
chcesz z tym sam walczyć. I widzisz swoją bezsilność.

Nie wiem co ta noc robi z moimi myślami. Niektóre rzeczy którymi żyjemy na co dzień są takie nieważne. Przemijające.
I uświadamiasz to sobie, gdy patrzysz na nie w innym świetle.

,,Bóg nie obiecywał nieba bez chmur, ścieżek życia usłanych różami. Bóg nie obiecywał słońca bez deszczu,
radości bez smutku, pokoju bez bólu. Bóg obiecał siłę na każdy dzień, odpoczynek po trudzie, światło na drogę, łaskę na czas prób,
pomoc z wysoka, niezawodną przyjaźń, nieśmiertelną miłość. "

Dlaczego?
Bo życie jest walką. Jest darem, ale jest walką, ze wszystkim, ze sobą, swoimi słabościami, każdego dnia.
Czasem gdy nie masz już siły, żyj nadzieją. Że tam ktoś czeka. Że cię kocha. Nie szkodzi, że nie zawsze to czujesz. Może wcale.
Czasem wystarczy szukać, zrobić małą szczelinę w błocie i kurzu w którym siedzisz. A przez tę szczelinę wleje się światło, które
wyciągnie cię, chwytając za rękę.
Pamiętam że wtedy tam na pielgrzymce na której znalazłam się przypadkiem płakałam prawie wszystkie msze. Nie mogłam się
uspokoić, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Czwartego dnia leżałam na karimacie, nie miałam nawet siły się podnieść. J wiedziała
co się ze mną dzieje, przykryła mnie tylko kocem, bo cała się trzęsłam. Czułam obrzydzenie do siebie. I wtedy gdy kilkaset ludzi na
mszy plenerowej w Racławicach, na ogromnej przestrzeni zaczęło odmawiać Ojcze Nasz z rękami wzniesionymi ku górze, poczułam
że ktoś mi to wszystko wybacza. Że kocha po mimo tego wszystkiego. Rozwaliło mnie to. Przecież po ludzku to jest nie możliwe.
Ale wtedy nagle poczułam że mogę wstać i modlić się z innymi, a łzy rozczulenia spływały mi po policzkach.

Wiesz, tylko mając pewny grunt, będziesz mógł pomagać. Będziesz miał na to siłę. Codziennie.

Bóg dał ludziom Raj, a człowiek potrafił to skiepścić...
Człowiek wszystko potrafi skiepścić. Jest taki słaby. Pluje Ci w twarz. Myśli że jest taki mądry.
Nadskakuje, wymachiwuje bronią, zabija i niszczy wszystko wokół.
Dlaczego Ty go tak kochasz.

Dlaczego masz nadzieję że się zmieni.
Dlaczego czekasz.


___________________________________________

10 września, środa, 23:44

Patrzę na na nieogar w moim pokoju który nie jest już takim chaosem, piję herbatę, słucham zespołu który niedawno odkryłam,
dokończę sprzątać i może pójdę pobiegać po wałach. Tak, o 23, pewnie po u mnie po ulicy i z powrotem.
Wgle obiecałam sobie że zacznę robić coś ze sobą, będę biegać jak dawniej. Muszę uporządkować mój dzień i pokój, na razie to chaos.
Haha chodzę z D. na reggaeton! coś jak salsa + hip-hop. Ale śmianie. Po długim czasie nie ruszania się i braku kontaktu z jakimś
aerobikiem stwierdzam nieskoordynowanie XD
cały układ w godzinę, waaaaat?
Odniosłam wrażenie że instruktorka patrzy na mnie wielkimi oczami 'kim ty jesteś i co tutaj robisz' XD
Moja pierwsza styczność z jakimkolwiek szkołą tańca i grupą taneczną, czuję się jak żółtodziób. Początki zawsze są jak po grudzie.
Wyrobię się.
Przynajmniej coś się dzieje. : D




Ogółem spokojnie, piękna ta muzyka.
#rozkminy #hapiness #hasztagi #wspomnienia




























  • awatar Król Californii: :)
  • awatar Katia ♛: fakt, są miejsca, w których tak po prostu czuje się, że się żyje i jest na odpowiedniej powierzchni ziemi. :) xoxo
  • awatar Katia ♛: tęsknota jest częścią życia. na pewno się wyrobisz ;) ważne, żebyś się dobrze bawiła :) xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

01.01 w nocy, 6 września, sobota
67 dni nieobecności. wow, pjona.
za dużo do opisania teraz wszystkiego, a było tego dużo
i dobrych i złych rzeczy, ale niczego nie żałuję.
Przypadkowo poznałam ludzi, ludzi z którymi czułam się tak dobrze. Jakbym znalazła pokrewne dusze.
Wiecie, nie ma przypadków.

Wpadłam szybko na chwilę, jeszcze tu wrócę, pewnie w przyszłym tygodniu.
taka cisza...
wszyscy śpią, a ja uczę się gramatyki.
żebym to zdała Boże >.<
wolę słówka.
nie lubię gramatyki.

chwila przerwy, a potem skupsięskupsięskupsię. ...

[ Edit: ]

ZDAŁAM ZDAŁAM ZDAŁAM! awwrr *.*
nadrobić rok uczenia-nieuczenia gramatyki angielskiej w dobę (y)
hipoteza, że mój mózg przyswaja nieprzeciętnie więcej nocą coraz bardziej się sprawdza.
Jestem niewyspana, miałam się zdrzemnąć, ale szkoda mi trochę dnia na sen.

Lubię chodzić ulicami. Przyglądać się ludziom. Nie znam ich, ale lubię ich.
Życzliwi, spokojni - takie jest moje pierwsze wrażenie. Nieco z dystansem, ale serdeczni.
Jest spokojnie, toczy się życie.
Lubię to miasto, w którym teraz jestem.
Lubię Wrocław. Jest taki piękny. Mówią że to 'miasto na wodzie', druga Wenecja Jest tutaj najwięcej mostów i mościków
w całej Polsce, a idąc ulicami, czujesz że dotykasz historii, patrzysz na nią. Wyobraź sobie teraz noc, światła oświetlające
gmachy kamienic - tysiące kolorowych migających ogników odbijających się w wodach ciemnej Odry. Budynki stojące w półcieniu
wydają się jakby większe, bardziej tajemnicze. Gra świateł wydobywa ich piękno... dostrzegasz rzeźbienia i postacie, których
wcześniej nie dostrzegałeś. Jest cisza. Ale nie jest pusto, mimo że to druga w nocy. Wakacje, nie czujesz chłodu.
Siedzisz nad brzegiem Odry, albo przy fontannie w rynku i widzisz tyle ludzi, pary, przyjaciół. Spacerujących, zamyślonych, roześmianych.Może to mieszkańcy, na pewno dużo z nich to turyści, tutaj w samym centrum jest ich więcej.
Zdajesz sobie sprawę że to miasto nigdy nie zasypia, w sercu miasta nie będziesz odczuwał samotności. A może stojąc sam, właśnie patrząc na nich, uświadomisz sobie swoją samotność. Wtedy dostrzegasz też inne osoby, może podobnie samotne, albo te, które po prostu lubią chodzić nocami,spacerować, rozmyślać. Może czekają na kogoś... Czujesz euforię, jesteś w nowym miejscu. Bierzesz głęboki oddech, zamykasz oczy. Rękami dotykasz chłodnej wody fontanny. Twoje palce dotykają delikatnych, wilgotnych marmurowych rzeźbień.
Znowu gra migających świateł... Myślisz o jutrzejszym dniu, jest jeszcze tyle do zobaczenia. Tak pięknie, tak ciekawie.
Patrzysz dalej w wodę, która wystrzeliwuje w górę, słyszysz echo rozmów i śmiechów. Wtedy powoli ogarnia cię melancholia...
Bo noc jest przecież od największych przemyśleń.
Widzisz to, co chcę Ci powiedzieć? Czujesz ten klimat...?


Because of that tumblr gif.






  • awatar Emilia △: @Katia ♛: To nie moje miasto, nie jestem stąd :) może kiedyś zrobię notkę o sobie. A moja główka jest dziwna jak zawsze ;d ściskam. xoxo
  • awatar Katia ♛: dobrze pracuje Twoja główka ;) chciałabym tak lubić swoje miasto. xoxo
  • awatar Emilia △: @Król Kaliforni: @Million Dollar Girl: @dirty.wings: @Alcarin: @†shineonfashion†: <3 pamiętacie jeszcze... <3 *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

- Co sądzisz o samobójcach?
- " Szczerze to ja nie rozumiem samobójców ...
Bo żeby żyć trzeba mieć odwagę ...
A samobójcy to tchórze , tchórze i narcyści , egoiści ...
Którzy myślą że wszystko kręci się wokół ich ...
Jak można odebrać sobie , sobie najcenniejszy skarb jaki się ma ...
Jak można zrobić sobie to , i zrobić to swoim najbliższym ludziom ...
Ja tego nie rozumiem i nie chcę tego zrozumieć , przecież życie jest po to żeby dawać jak najwięcej innym ludziom . "
Dominik - 'Sala samobójców' <3

Jeden z filmów, po którym cała sala kinowa wychodzi w ciszy.
Gdzie pamięć przywołuje obraz zakończenia, które pozostanie niedopowiedziane.
Gdy fabuła staje się niemal namacalna, a ty zapominasz o wszystkim i o tym, że nie uczestniczysz w niej właściwie.
Patrząc na aktora, wiesz że jest wyjątkowy gdy brakiem słów potrafi wlać w ciebie całą gamę emocji.
Czy to nie jest niesamowite? Móc wtopić się w postać, jednocześnie obserwując go z boku.
Utożsamiając się, jednocześnie będąc obserwatorem.
Zapomnieć o samym sobie.

Najwartościowsze filmy moim zdaniem to takie, które skłaniają do refleksji.





________________________________________________________

1 lipca 2104

Wakacje wakacje wakacje!
jest jakieś inne hasło, które przywołuje taki uśmiech...? <3

KONCERT, FESTIWAL!
pogo, tramposze i namioty, granie, pociągi, gitara, natura, śpiew, radość ...!

Na pewno zaliczę jakiś w tym roku, tak strasznie stęskniłam się za nimi.
Jaworzno, Jarocin, Woodstock..? chciałaby, zobaczymy co z tego będzie.
Wiem jedno, umrę gdy miałabym siedzieć w domu.



  • awatar Emilia △: @Kotek :**: no nie wiem, czy depresja głównego bohatera jest taka cudowna.
  • awatar forever young♥: Cudowny ten film jest :) pokazuje życie z innej strony i to jest piękne ;*
  • awatar Mirya: Mnie się udało być na woodstocku <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 

Naszła mnie refleksja i zastanowienie, co bym odpowiedziała, gdyby ktoś zapytał mnie o definicję złamanego serca. To taka dalsza myśl
po zobaczeniu tytułu - Broken, zespołu który odkryłam jakiś czas temu. Taki spokój, takie ciepło bije od ich piosenek, wokalisty .. <3
Mają niezłe rozkminy, ciekawe teksty. Pewnie z niejednych ich piosenek można by przetłumaczyć na wiersz, niezłą poezję. Wokalista też w pewien sposób przeżył kiedyś nawrócenie, dlatego dużo piosenek poświęca Bogu. Pisze zresztą o wielu sprawach. Takie natchnienie potrafi przelać na tekst i wokal ktoś, kto wierzy w to co mówi, ktoś kto ma tyle w sobie miłości.
Myślę że złamane serce to Zawód na człowieku, któremu ufało się kiedyś bezwzględnie. To fundament, który nagle się zawalił. To w dalszej kolejności Strach przed tym, że ktoś inny może zachować się podobnie. Strach przed tym, że po raz drugi możemy już tego nie znieść. Sądzę że ten kto pokona ten strach, jest w stanie zaryzykować ponownie - wygrywa. Jest też godny podziwu. Umiał się podnieść. Nie ważne jakie zawody w sobie nosimy, jak bardzo się zawiedliśmy na kimkolwiek, ludziach, najbliższych, jakie wydarzenia i obrazy do nas wracają - trzeba pozwolić swojemu sercu spokojnie się zagoić. Nie rozdrapywać (rozpamiętywać) na nowo.
Czasem niektóre wydarzenia są jak złamana kość - żeby prawidłowo się zrosła trzeba złamać ją na nowo. Ale w takiej sytuacji potrzeba nam lekarza, bo sami nie umiemy nastawić własnej kości.




Jak bardzo bolałaby nasza głupota, gdybyśmy zobaczyli swoje życie jak na retrospekcji. Gdybyśmy zobaczyli wszystkie błędy, stracone szanse, przy jednoczesnej świadomości, że jest za późno żeby się wrócić, cokolwiek zmienić, przeprosić lub naprawić.
Gdybyśmy stali obok nas samych krzycząc, wrzeszcząc, próbując dotknąć nas samych i odciągnąć od czegoś lub zatkać usta.
Bezbronność i frustracja nabrałaby chyba innego znaczenia.
Czy bardziej boli brak niewypowiedzianych słów, czy to, że kogoś nimi zraniliśmy?

Ciekawe, że największe życiowe refleksje nachodzą mnie zazwyczaj niespodziewanie, tak jak przed chwilą, gdy siedziałam na dywanie, jedząc zupę pomidorową z makaronem i przyglądając się piosence i teledyskowi ( kapitalnemu moim zdaniem ) , zamiast uczyć się do kolejnego testu, których jest niekończąca się kumulacja pod koniec roku.
Ostatnio tyle się działo, że nie miałam czasu nawet spać. Ostatni wpis 19 dni temu, wow ... tak szybko to zleciało, a mam wrażenie, że od tego czasu tyle wydarzyło, zmieniło pod różnymi względami.

Prawie dwa tygodnie temu były urodziny naszego kolegi. Jest starszy, i z racji tego że jest już dawno pełnoletni - co się kupuje jak się nie wie co ktoś chciałby na urodziny...? Haha przywiązaliśmy wódkę do całej masy kolorowych balonów ( w których celowo przeważał kolor różowy ) przewiązanych sznurkami i szliśmy w sześć osób pochodem jak na wesele. Nieśliśmy też dwulitrowe cole, mirindy i soki, śmiejąc się i wygłupiając więc na pewno fest zwracaliśmy na siebie uwagę. xD Dobrze że jest to duże śląskie, studenckie miasto, więc nikogo chyba specjalnie nie dziwą różne takie dziwne rzeczy. Wtedy zobaczyłam Ją. Podbiegła do nas na przełaj przez ulicę, w długiej sukience, i zaczęła prosić, żebyśmy dali jej jednego balona. Nie wiem czy mnie widziała i czy w ogóle rozpoznała, tamtej nocy było ciemno, paliły się latarnie. Tak jak tamtej nocy, jak i teraz była pijana. Kaśka powiedziała, że nie da rady dać jej balona, bo wszystkie związane są sznurkiem i są dla naszego kolegi. Poszliśmy dalej, nie zatrzymując się. Znajomi śmiali się mówiąc że to tutaj chyba takie typowe, że zdarzają się tacy ludzie, a ja obejrzałam się za siebie, spojrzałam na Nią. Stała dalej na środku chodnika, mówiąc dalej coś do nas, machając ręką. Później przez dłuższy czas nie mówiłam nic, myśląc o tym wszystkim. Nikt z nich nie wiedział.














Podobno niedawno była pełnia, księżyc wszedł w jakąś fazę.
Miałam takie noce, że nie mogłam spać, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Jak bardzo mógłby być zdziwiony ten kto wszedłby przez przypadek do mojego pokoju, widząc jak leżę skulona na łóżku, twarzą w poduszce która tłumi szloch i z zaciśniętymi pięściami. Albo siedzi na dywanie przy łóżku i kiwa się po sierocemu. Nie, to rozdarcie na pewno nie miało wpływu przez księżyc. To stan, jakby coś bardzo chciało zepchnąć cię w ciemność, przepaść. To stan w którym świadomość kłóci się z podświadomością. Wiesz, że teoretycznie wszystko przecież jest dobrze, przecież dajesz radę. Ale gdzieś w środku podświadomość krzyczy jak dziecko, które musisz chłodno uspokajać, że jesteś sam, SAM SAM jeden. Nie wiem czy ktoś czuł taki stan, kiedy mógłbyś poczuć hulający, zimny wiatr i pustkę i jednocześnie taką samotność i inne najgorsze myśli. Gabryśka powiedziała że kiedy jest ci źle trzeba wypłakać łzy do końca, żeby poczuć ulgę. Ale w moim przypadku to nieprawda. Moje łzy zdają się nie mieć końca, nasilają się i mogłabym tak chyba płakać i rwać sobie włosy z głowy, aż nie opadłabym całkiem z sił. Aż ktoś by nagle nie wszedł, a ja połknęłabym tą gulę która opadłaby na dno klatki piersiowej, otarła łzy i uśmiechnęła się jak gdyby nigdy nic spokojnie. I zachowywałabym się zupełnie normalnie, pogodnie. Z tą
różnicą, że trudniej byłoby mi oddychać.
Kilka dni potem, późnym wieczorem opowiedziałam o wszystkim przez telefon mamie. Jest bardzo wierząca, ale nie bezmyślną wiarą, dewotka która klepie bezmyślnie różańce i chodzi 7 razy w tygodniu do kościoła żeby wszyscy widzieli, a żyje swoim życiem, obrabiając wszystkich dookoła. Smutne, że są tacy ludzie. To wiara idąca w parze z wiedzą i pełną świadomością. Mimo że ma dosyć trudny charakter, tak po ludzku i nie zawsze się dogadywałyśmy (dorastanie to szczeniacki wiek) , jest empatyczna. Rozmawiałyśmy bardzo długo, powiedziała, że pomodli się za mnie.
Na drugi dzień miałam o wiele mniejszy atak, już mogłam zasnąć.
Na trzeci mi przeszło, choć czułam że się dobijało. Smutek? Jakieś parszywe myśli.
Jedna osoba powiedziałaby jak duży wpływ ma prośba matki. Psycholog, że uspokoiłam się, bo w końcu mogłam powiedzieć komuś o wszystkim wyrzucić z siebie to co mnie dusi,
Nie wiem, najważniejsze że mogłam później zacząć w miarę normalnie funkcjonować.

Nie mogę żyć sobie zwykłym życiem, co nie zabrzmi pewnie normalnie. Czuję jakby duchowa część mnie domagała się uwagi, zauważenia. Chyba kilka godzin spędziłam w sobotę w empiku na moim ulubionym, psychologicznym dziale. Wtedy była promocja na książki 2+1, zobaczę jutro czy też jest. Nie ważne ile bym zarabiała, pewnie i tak większą część hajsu przeznaczyłabym na książki, drugą część na podróże i resztę na jedzenie. xD
Książki Dalajlamy mają tyle spokoju, ciepła. Ten człowiek ma naprawdę mądre, głębokie przemyślenia. Wiele w życiu wycierpiał. Myślę że gdyby choć co dziesiąta osoba na świecie przeczytała jego książki, ten świat byłby o połowę lepszy. Zauważyłam, że naucza dokładnie to, co nasza religia: miłość, wzajemny szacunek, spokój, medytacje którą my nazywamy modlitwą. Czas jest linearny, wszystko jest jednością, ma swój sens i cel istnienia. Integracja człowieka z naturą, wewnętrzna harmonia. Tylko u nas czuwa nad tym wszystkim Bóg jako początek, definicja niepojętej dla szarego człowieka miłości. Człowieka, który naiwnie jest przekonany, że wszystko mu się należy, że wszystko potrafi zrobić sam. Który przekonany o swojej wolności, miota się ze skrajności w skrajność, przywiązany do wielu rzeczy i manipulowany tym światem.


To uczucie, kiedy wychodzisz z kościoła wprost na głośną, zatłoczoną ulicę pełną śmiejących się ludzi, z ciszą w sercu i jeszcze w zamyśleniu. Wcześniej czułam jakiś wewnętrzny niepokój, chaos, zamieszanie, smutek, kumulację wszystkiego.
Usiadłam w ostatniej kościelnej ławce, puste mury odbijały echem ruch ulicy na zewnątrz. ' Podejdź bliżej... chodź ... ' czułam niesamowitą wewnętrzną potrzebę żeby pójść dalej.' Jak JA mogę podejść bliżej, JA?' Jestem brudna, jestem niegodna żeby tu w ogóle siedzieć..' Wstałam i usiadłam w trzeciej ławce od ołtarza. Według mnie kilkusetletnie, stare, duże katedry mają niesamowity klimat. Czujesz respekt i potęgę bijącą od samego gmachu, murów, budowli, piękna. Uklękłam i długo nie mówiłam nic, przyglądałam się ołtarzowi. Jak piękne słońce odbija się od witraży, promienie docierają do wszystkich kątów. Oparłam głowę o dłonie i zamknęłam oczy. 'Zrób ze mną co chcesz, nie mam na nic siły. Nie zależy mi, i tak właściwie bez Ciebie jestem nikim...'
Nie wiem ile tak leżałam na ławce, z tą głową na rękach i z zamkniętymi oczami. Nie mówiłam nic, po prostu byłam. Nie miałam siły nic mówić. Po pewnym czasie poczułam jakby ktoś usiadł koło mnie, patrzył i również nie mówił nic. Siedział tylko koło mnie, a sama tylko obecność wlewała we mnie życie. Bezwzględna akceptacja pomimo wszystko, pokój. Nie miałam chusteczek, ręce przemokły chyba już łzami. Jasność, pokój i światło, którego nie widzisz a które czujesz. Żadne najaranie nie da nigdy takiego stanu. Podniosłam głowę i poprzez zamazany obraz zauważyłam księdza, który siedział centralnie przede mną i czytał brewiarz. Otworzyłam buzię, potem zamknęłam, posiedziałam jeszcze trochę żeby dojść do siebie i wyszłam na hałaśliwą ulicę.
Wiedziałam już co mam robić.

Swoje życie mogłabym podzielić na 4 jak dotąd etapy: beztroskie, szczęśliwe dzieciństwo, początki dojrzewania i mrok, wychodzenie z tego stanu i uświadomienie sobie że bez Niego i muzyki mnie nie ma, nie dam rady. Budzenie się duszy i początki kształtowania jej, budowania siebie przy jednoczesnym pogłębieniu kontaktów z ludźmi, nawiązywaniu głębszych przyjaźni i przyzwyczajaniu się, (od którego jak dotąd uciekałam) który to stan zaczął się niedawno. Co ciekawe, te stany łączą się ze sobą i każdy poprzedni był jakby
przygotowaniem na kolejny. Świadomość że dusza nie potrafi istnieć samotnie. Jednocześnie świadomość jej istnienia, pragnienie żeby
była zauważona i budowanie jej.
Gdy tak rozkminiam nad tym wszystkim, mogłabym przytoczyć coś, co zdarzyło się gdy byłam jeszcze w drugim etapie, to nie będzie
przyjemne. To stan, gdy czujesz że oddychasz, a w środku umarłeś. Jesteś chodzący, żywym trupem, i tak się czujesz. Śniło mi się, że to ja? zabiłam (!) jakiegoś chłopaka, schowałam go do czarnego worka i ukryłam go pod łóżkiem w moim pokoju na którym spałam. (lol) Co ciekawe w tym śnie śniło mi się, że spałam zupełnie beznamiętnie nad zwłokami, które po pewnym czasie zaczęły już naturalnie gnić. I śniło mi się, że nie robiło to na mnie wrażenia, te zwłoki, i ferment, że spałam sobie i żyłam jakby nic się nie działo. Ale podobno policja wiedziała, że to ja go zabiłam, i że do końca życia będę za kratami. Wyobraź sobie to przekonanie i uczucie, że już nigdy więcej nie zobaczysz słońca na wolności. Gdy się obudziłam, po pewnym czasie dopiero uświadomiłam sobie, że to tylko sen i że tak na prawdę jestem wolna. Była jeszcze noc. I natychmiast serce z żołądkiem skoczyły mi do gardła, gdy przypomniał mi się cały sen. Na pewno tu nie zasnę - i poleciałam do drugiego pokoju, do mojej empatycznej wtedy siostry która natychmiast zwaliła mnie z łóżka. Resztę nocy wolałam przespać na krześle.
Strach przed zaśnięciem puścił mnie natychmiast po około trzech dniach, po uświadomieniu sobie, że te zwłoki to tak naprawdę ja. Własna dusza, którą zabiłam i chodzę, nic sobie z tego nie robiąc.

To co zauważyłam też, to to, że otaczający świat postrzegasz przez swój własny pryzmat. Jest jak okno, im bardziej brudne, tym bardziej w negatywny sposób widzisz rzeczywistość. Jeżeli masz w sobie pogodę, harmonię, sprzątasz, tym więcej dostrzegasz dobra, inaczej zaczynasz widzieć też ludzi.
Kiedyś przyszło mi do głowy: Narzekasz na świat, a może problem jest w tobie...?

Nawet kiedy zmieni się miejsce zamieszkania, rozpocznie wszystko od nowa, a nie zacznie najpierw od siebie, to nadal przyciągać
będzie się te same wydarzenia i ludzi.

Co do linków, przypomniałam sobie jak kiedyś słyszałam audycję o bł. Pelczarze, biskupie i jego naukach, doskonaleniu wewnętrznym, medytacji. Brakuje mi tego, to chyba mój nowy etap (ewoluuję ? xd ) od całkowitego załamania i bycia nikim bez Boga jako człowiek, powinniśmy zacząć budować siebie od nowa, bo tam gdzieś jest dusza, która domaga się uwagi? mniej lub bardziej, w zależności od człowieka.
1) http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=3799.0
2) http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=3866.0
chciałabym znaleźć jego książkę, bo to co znalazłam to tylko część, potrzebuję czegoś ambitniejszego, ponad to co widzę na rynku.
Co do Pelczara to stwierdzam, że jestem w czarnej maryniej dupie i dużo pracy przede mną.

http://mateusz.pl/duchowosc/ja-mch.htm

To co mi utkwiło to stwierdzenie że jeżeli człowiek żyje w oderwaniu od siebie i duchowości, w takim nieświadomym dysonansie i niezgodności, rozerwaniu - często popada w nerwice i popada w różne skrajne stany. Miałam tak i to prawda ... ' we don't have a soul, we are a soul. we have a body ' mówiła jakaś dziewczynka na gifie. Czasem mam dość tego świata. To takie trudne widzieć tyle wad, mieć go dość, a jednocześnie starać się go kochać, nie sądzicie..?


________________________________________________________________

21 czerwca' 14, sobota

Czy wam też tak szybko mija czas..? Jak z bicza o.O
Człowiek żyje w takiej gonitwie, że nie ma czasu nawet na spanie a co dopiero na dostrzeżenie czegokolwiek.
Kilka tygodni temu jechałam busem do Krakowa, mijałam czerwone łąki pełne maków.
Nawet nie wiedziałam, nie zauważyłam, że kwitną już maki.
Ciekawe czy ludzie żyjący w betonowych miastach, zagonieni, zauważyli, że kwitną już takie maki.
Że świat żyje obok nich, własnym spokojnym i ciągłym rytmem.
Ktoś powiedział że ten kto czyta i podróżuje, żyje potrójnie.


Zaczynam kochać tych ludzi, których tutaj poznałam.
Cieszę się że tu jestem.
Jeszcze 3 testy przede mną i wakacje, peacejoł.

Uwielbiam jej bloga!
http://adamantwanderer.blogspot.com/

Taki spokój, szczęście, sielskość... <3 ale się rozmarzyłam, chcę tam
kiedyś będę. <3
marzenia są jak odskocznia.











Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Znacie ten blog ...?
kiedyś będę jak ona.

http://adamantwanderer.blogspot.com/




Ma 11 lat, taki talent... <3
Uwielbiam takie mocno odleciane klimaty.
Sia podobno cierpi na depresję (nie wiem czy dalej), miała takie stany, że nie wychodziła z domu, bała się ludzi.
Jak byłam mała, strasznie chciałam tańczyć w balecie, chodziłam w domu na paluszkach, chciałam nauczyć się chodzić jak
baletnice w Jeziorze Łabędzim. Szkoda że jestem już za stara na taniec.


1 czerwca '14

Ludzie mają taką nieufność w sobie wobec innych ... zgorzkniałość? obcość. widziałam to wczoraj
nie chcę się zestarzeć, nie chcę być jak oni.
Wczoraj ok 22 gdy wracałam z fresza, z daleka widziałam jak ktoś leży na chodniku. przeszli obok jacyś ludzie (studenci?) i
nic kurwa. To była kobieta, była przytomna, popatrzyła na mnie, wyciągnęła ręce i poprosiła słabo żebym jej pomogła, więc
pomogłam jej wstać. Nie wyglądała jak typowa melinówa, była dobrze ubrana, miała 63 lata (mówiła potem), ale jechało od niej
mocno alkoholem. Zrozumiałam tyle, że uciekała, że tam piją studenci i nie chce do nich iść, żebym tam nie szła, że się ich boi.
Spytała, czy ją odprowadzę. Widziałam w jakim jest stanie, zapytałam gdzie mieszka. Dobrze że nie daleko, bo te pół km szłyśmy
chyba z pół godziny. Wzięła mnie za rękę, i miała chyba jakieś fobie, bo gdy ktokolwiek nas mijał mówiła: 'cicho, ktoś idzie!'
przystawała i ściskała mnie mocniej za rękę, albo odwracała się do mijanej bramy. Powtarzała co jakiś czas wariatka, wariatka,
opowiadała że ma synową, syna który nie pije, mówiła że szyje na drutach, i różne inne rzeczy. W pewnym momencie minęła nas
jakaś kobieta, ona natychmiast mnie puściła i powiedziała że to sąsiadka i że z nią już pójdzie. Ta (sąsiadka?) popatrzyła na nią, na
mnie (powiedziałam, że ja tylko chciałam pomóc tej pani) i odparła coś w stylu że tej pani nie warto pomagać i żebym unikała na
przyszłość takich ludzi. I poszła szybko, zostawiając tą kobietę za sobą. Spytałam, czy da radę pójść już sama dalej, ona popatrzyła
na mnie błagalnie ' a jak zemdleję..?' Wątpię czy sama zaszłaby do domu w takim stanie. Przystawałyśmy więc jeszcze dużo razy
(dobrze że była noc i ulica nie była taka ruchliwa). Podeszłyśmy pod jej blok, musiałam obiecać że zostanę pod klatką, a ona pomacha
mi z okna na pierwszym piętrze. Pokazała mi swój balkon i swoje kwiaty. Szłam już z powrotem, kiedy otworzyło się okno, pomachała
mi i dziękowała. Ja też jej pomachałam, życzyłam dobrej nocy. Jeszcze długo machała i coś mówiła, nie wiem dokładnie co, bo blok
zniknął mi za zakrętem. Nie widziałam już właściwie bloku, ani ulicy. Dobrze że w nocy nie widać łez, mimo palonych latarń.
Płakałam całą drogę do domu.Tyle wdzięczności i zaufania nie okazałaby mi nawet przyjaciółka. Pamiętam jak mnie przytuliła,
wyściskała, powiedziała że chciałaby mieć taką synową, pamiętam jak strasznie ucieszyła się i dziękowała za uśmiech.
Uśmiech, taką normalną rzecz. Pamiętam jak stała w ciemnym oknie i jak mi machała, pamiętam jej fobie, jakieś jej ciepło i wdzięczność. Pamiętam jak leżała, jej wyciągnięte ręce, jej słowa pomóż mi i nadal płaczę jak to piszę. Bo być może tęsknię możliwie że za
wariatką i myślę o tym co by było gdybym wtedy tam nie szła. Co się dzieje z ludźmi, którzy potrafią tak leżeć i z tymi, którzy
przechodzą obok nich.
Nie ważne, możesz zdechnąć na ulicy w biały dzień, nikt nie zauważy.
Pamiętam jak bardzo miałam wyjebane czy ktoś patrzy na nas czy nie, i jak musiała wyglądać kobieta idąc na bosaka, w długiej
sukience i z butami w dłoni trzymająca mnie za rękę.

Człowiek to Człowiek, nie ważne czy jest zarzygany, pijany czy naćpany, bystry czy mało zdolny, inteligentny czy głupi.
Jest wartością samą w sobie.
Mimo że ma skłonności do zła.

Wracając zastanawiało mnie to, na ile nie pasuję do tego świata w pewnych rzeczach.
I w sumie cieszyło mnie to. Podobno w robieniu wszystkiemu na przekór byłam dobra od małego.


(z rozmowy z kol na fb dzisiaj)
u sąsiadów może być wojna, ale ważne że nie u nas. ok. przecież nie warto mówić o tym poważnie.
można kpić i się wypiąć. (czyt. między wierszami)
ona chciałaby jechać na misje, przy okazji może więc będzie miała jakieś referencje do pracy na aupair.
no bo nie jedziesz żeby pomagać, jedziesz bo przygoda i przy okazji masz referencje.

nie mogę czytać ludzi na forach.
przecież wojna to tragedia sama w sobie
można z niej kpić siedząc na dupsku w cieplutkim fotelu i patrzeć co się dzieje u sąsiadów
pisać w internetach swoje fanaberie, a gówno wiedzieć o cierpieniu
taki XXI wiek, pozdro.

_____________________________________
przydałyby się jakieś zdjęcia, bo dawno nic nie było



 

 

... <3




Myzyka...

Jej harmonia dotyka serca
przywołuje wspomnienia
te dobre
te które sprawiają ból
jest niepojęta
maluje obrazy
mówi emocjami
jest słowami których nie potrafilibyśmy znaleźć
opowiadasz nią to co jest w tobie

Chcę poznać Ciebie
wiedzieć co w sobie nosisz
nie mów nic, bo słowa są zbędne
nieodpowiednio dobrane i puste
oklepanie i nic nie znaczące
Często język jest źródłem nieporozumień
mowa nie odbija intensywności emocji
gdy krzykiem zasłaniamy niezrozumienie
a hałasem bezsilność

Chcę poznać Ciebie
czego słuchasz gdy nikt już nie słyszy
czy melancholia współgra z cierpieniem
delikatność jej brzmień z wrażliwością?
o czym mówi Twoja dusza
chcę wiedzieć czy tęsknisz
czy mnie jeszcze pamiętasz
A może jest tylko rozrywką
zagłusza pustkę
nic nie znacząca, popularna
czasem jej monotonia odbija rzeczywistość
czasem rytmika to zaprzeczenie chaosu

Posłuchaj mojej melodii
to o czym nie mogę Ci powiedzieć
poczuj to, czego oczy nigdy nie zobaczą
falę emocji zalewającą serce
tak różnorodną i intensywną
zdarzenia, ludzie, obrazy,
smutek, rozczarowanie, nadzieja
strach, troska, tęsknota...
zobacz, to tylko słowa
nie dla wszystkich mają znaczenie
tak bardzo chciałabym Ci wszystko wyjaśnić
podać powód milczenia
czasem słowa zatrzymują się w krtani
i wypływają łzami

Przychodzę do Ciebie
chociaż mnie nie widzisz
proszę, załóż moje słuchawki
poznaj to, co jest we mnie
czasem ból dławi mi serce
chociaż przychodzi już rzadziej
nikogo tutaj nie ma
nikt nie patrzy
już nie musisz udawać
cokolwiek w sobie nosisz
i z jakimi demonami się zmagasz
przy niej możesz się otworzyć
odsłonić serce jakim jest naprawdę
i być zupełnie bezbronnym
pozwolić na tłumioną za dnia falę emocji

Nie zawsze śmiech jest szczery
spróbuj patrzeć ponad to co widoczne
spojrzeć ponad powierzchowności
często bezwartościowe i kruche
kreacje, zasłony i maski
Proszę, popatrz w oczy
posłuchaj tej melodii
to słowa, które nigdy nie będą wypowiedziane
to głos tego co wypływa od środka
o czym myślimy przed snem
i nie mówimy nikomu...


/27.05.14, moje

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

To smutne że ludzie idą teraz często idą za tłumem. Boją się wychylić, boją się sprzeciwić. Gdy deptane są ich wartości, to wszystko
w co wierzą, mówią 'nic się nie stało'. Gdy dzieje się zło, na które trzeba zareagować, dochodzą do wniosku 'tutaj wszyscy robią coś z czymś się nie zgadzam, ale tak już jest i ja też tak będę robić.'

Wiesz że potrzeba iskry żeby rozniecić pożar w lesie, który gasi się tygodniami? Jednego płomyka, od którego będą powstawać
wciąż nowe i nowe. Jedna kropla, ale kapiąca systematycznie, potrafi zmienić kształt skały.
Mówi się przecież, że kropla drąży skałę.
Przyroda daje nam tyle inspiracji do życia, dlaczego tego nie widzimy.

Zadałeś mi pytanie, które zwierzę jest najsilniejsze. I wszyscy myślą o lwach, ich odwadze, koniach - ich sile, orłach,
ich niezależności.
Siedząc kiedyś na bieszczadzkich skałach przyglądałam się mrówce, która dźwigała coś dwa razy cięższego od siebie. Było jej ciężko, gubiła ten przedmiot, ale wciąż wracała po niego i szła dalej. Gdy jest zagrożenie, nie myśli o sobie, najważniejsza jest królowa i bezpieczeństwo całego mrowiska i najmniejszych sióstr. Nikt nie pomyślał o takich małych, nieważnych mrówkach. A gdyby ludzie byli
jak one. Wytrwali, za największą wartość uznający opiekę nad innymi. Nie patrzący na siebie, bo najważniejsze jest wspólne dobro. Dzięki wzajemnej współpracy potrafiący budować i tworzyć. Pomocni, gdy znajdują zranionego człowieka na swej drodze, natychmiast przenosząc go w bezpieczne miejsce. Zjednoczeni, w razie zagrożenia.

___________________________________________________

prawie całą bezsenną noc słuchałam dziś tego: <3




Przykre jest to, że za błędy dorosłych płacą dzieci. Gdy ostatnim wspomnieniem tej dziewczynki
będzie obraz ojca, który patrzy na odjeżdżający samochód.


' it's better to feel pain
than nothing at all.

myślałam nad tymi linijkami wczoraj, gdy wczoraj o 21 szłam sobie wzdłuż Odry.
( Jak byłam mała to bałam się rzek w nocy, bałam się że wyjdą z niej topielce xD
i dalej mam takie myśli, ale miałam przy sobie parasol i myślę: najwyżej dostanie parasolem ;d )

lepiej być człowiekiem, który żyje w samotności, jest dojrzały, nigdy nie zaznał miłości, i nie czuje niczego
czy kimś kto jest równie samotny, ale cierpi z miłości, którą zaznał, wspomina kogoś, kto był dla niego wszystkim

osoba młoda, powiedzmy z liceum, która cierpi
rówieśnik, który nigdy jeszcze nie cierpiał przez kogoś, żyje beztrosko
teoretycznie obydwoje nie są jeszcze samotni, mieszkają z rodziną, nie są jeszcze dorośli

ktoś kto zranił, ale nie czuje wyrzutów sumienia
ktoś kto zranił, uświadamia sobie swój błąd, cierpi przez to i stara się naprawić krzywdę którą wyrządził

' it's better to feel pain
than nothing at all.

bo wszystko zależy od punktu widzenia.
bo tak naprawdę wszystko jest względne i od nas zależy podejście do pewnych spraw.
każda sytuacja ma tak naprawdę dwie strony, ciemną i jasną
tak jak życie jako ogół
i od nas zależy na której stronie będziemy się bardziej skupiać
czy szklanka którą widzimy będzie do połowy pusta czy wypełniona, jak mawia się kolokwialnie.
a prawda jest taka, że człowiek ze swej natury lubi się dołować, choć przecież nic to nie zmienia.
Zatruwa myśli, a nie rozwiązuje sytuacji.
To chmura, która zasłonić Ci może to, co jest naprawdę ważne...

Mamo, pamiętasz jak mówiłaś mi gdy byłam mała, że płacz nic nie pomaga, od niego boli tylko głowa?
Nie martw się, proszę.
Ja już wypłakałam swoje łzy.
Przecież jest już dobrze, przecież wszyscy jesteśmy zdrowi.
Nie wymyślaj tylu negatywnych scenariuszy, nie zatruwaj się nimi.
Nie martw się.
Damy radę.

______________________________________________________

Kilka osób prosiło mnie o wypisanie wszystkich książek psychologicznych które mam i o to i one.
( jaramsięnimi, mój ulubiony dział w empiku od jakiegoś czasu, i zawsze z czymś wracam. <333
wgle książki, szczególnie gdy wracasz z jakąś do domu dają taką jakąś niesamowitą euforię.
czekolada + książka i świat od razu staje się oczojebnie tęczowo kolorowy. <3 )

pierwsza na którą patrzę:
- ' Jesteś cudem' Regina Brett
- ''Potyczki z Freudem' , mity pułapki i pokusy psychoterapii - Tomasz Stawiszyński
- 'Inteligencja emocjonalna' Daniel Goleman
- 'Umrzeć by stać się sobą' Anita Moorjani
( nad tą książką spędziłam najwięcej czasu w księgarni, niesamowicie wciągnęła,stwierdziłam że ma głębię, przekaz i jest dosyć wartościowa, zawiera inne spojrzenie na świat, coś w stylu metafizycznym, kobiety która otarła się o śmierć. Co ciekawe, nie
jest to książka oparta stricte na religii, potrafi otworzyć oczy na wiele spraw (moim zdaniem) wgle zrobię recenzję chyba
każdej z tych książek. Bestseller NY pisze na okładce, ponoć znana w Stanach.)
- 'Dzieci pełne złości' J.D. Sparrow.
( nie mam dzieci haha ale interesuje mnie też pedagogika, ogólnie rozwój i psychologia człowieka, ta książka świetnie opisuje procesy rozwojowe od dziecka kilkumiesięcznego do 12r ż, porusza problemy wychowawcze. Moim zdaniem przydatna dla ludzi którzy zamierzają je mieć lub mają ( ja to jak na razie kwestionuję ale to już inna bajka) )
- 'Cud uważności' Prosty podręcznik medytacji - Thich Nhat Hanh
( nie czytałam, chciałabym się dowiedzieć więcej nt medytacji, ogólnie zgłębić tę dziedzinę, duchowość, poznać przez to też
w jakiś sposób kulturę Wschodu)
- 'Mózg Buddy' Dr Rick Hanson, Dr R. Mendius
- 'Etyczna manipulacja' Sekretne prawa przyjaźni - Agnieszka Ornatowska ( czytałam, ma cudowne przesłanie, choć do wielu
rzeczy które tu opisała, doszłam sama )
- 'Jezus największy terapeuta wszech czasów. Psychologiczne przesłanie ewangelii - Mark W. Baker
( czytałam część, i jest to książka jedyna w swoim rodzaju, ponieważ pokazuje jak wiele wspólnego ma dzisiejsza, świecka nauka - psychologia z nauczaniem i podejściem do świata samego Jezusa, który również przecież był człowiekiem. Religia i
psychologia od zawsze stały w pewnego rodzaju opozycji wobec siebie, jako dwa właściwie grunty, religijny, metafizyczny i
naukowy. Psycholog, jeden z najwybitniejszych w Stanach, zauważył do ilu faktów doszła współczesna nauka, faktów które były przecież oczywistością w Jego nauczaniu. Stałam z nią w ręku z otwartą buzią w księgarni, chyba muszę wam przytoczyć fragment.
/ fragm. wprowadzenia/
' Jezus naucza w sposób subiektywny, posługując się przypowieściami; współczesne psychoanalityczne teorie intersubiektywności
wyjaśniają nam, dlaczego tak właśnie postępował. (ludzie mu współcześni mogli utożsamiać się z nimi, przez co przemawiały do nich) Jezus utożsamiał się z Kimś istniejącym poza Nim; teorie psychologiczne w podobny sposób tłumaczą istnienie naszego 'ja'. J wiedział,
że w umyśle może toczyć się walka między dwiema siłami; my zaś wiemy, że nasza podświadomość może toczyć walkę z naszą
świadomością. J traktował grzech w kategoriach zerwania więzi człowieka z Bogiem; według współczesnych teorii zjawiska
psychopatologiczne są wynikiem zerwanych więzi. To, co Jezus nazywał bałwochwalstwem, psychologowie nazywają uzależnieniem.
J nauczał, że powinniśmy poznać Boga, a wówczas On również nas pozna; celem terapii jest leczenie poprzez empatię. J tłumaczył,
że prawość to kontakt z Bogiem na płaszczyźnie wertykalnej, natomiast psycholodzy opisują zdrowie psychiczne jako efekt związków
międzyludzkich na płaszczyźnie horyzontalnej. A to dopiero początek. (...) '

Szkoda że czasu brak, te wszystkie książki patrzą na mnie z półek ;__;
Już nie z psychologicznych mam CS Lewisa ' Dopóki mamy twarze' ( niesamowicie pisze, ma piękny styl, jestem w
połowie tej książki, wciąga, ma też głębię i przekaz kryjącą się w fabule, mocno odlecianej, uwielbiam takie)
C.R. Zafon. Kolejny mój ulubiony.

Ale się rozpisałam o.O
wgle książki i muzyka to temat rzeka, o tym można pisać w nieskończoność <3
Chciałabym mieć ścigacza. ( hehs, tak z innej beczki ) Co takiego mają te czarne Yamahy w sobie, to jakiś kosmos *,*
Tak w ogóle to nie mogę pojąć ludzi, którzy czytają książki beznamiętnie, jedna za drugą. Ja gdy przeczytam jakąś
do końca to żyję nią tygodniami, myślę o niej, wracam... dopiero potem czytam coś nowego, najlepiej o podobnej tematyce.
Kiedyś miałam shizy na punkcie Aniołów, czytałam wszystkie chyba z tą tematyką. A zaczęło się od Terakowskiej <3
(jeżeli ktoś jest zainteresowany, mogę napisać wszystkie tytuły, które mam)

_________________________________________________________


19 maja 2014
Test z hiszpańskiego poszedł mi dobrze, do czasu aż go oddałam, siedziałam przez chwilę zadowolona w ławce i nagle mam zong,
że jedno całe zadanie napisałam w innym czasie. Presente. Ożeszkurdemol. No nic, zobaczymy wynik. za tydzień poprawa,
zobaczę wyniki i najwyżej poprawię. Chciałabym 4, może uda się 5 na koniec.

Tak ciepło dzisiaj, słoneczko takie miłe, ptaszki tak ćwierkające, piwo żurawinowe tak dobre, towarzystwo takie fajne.
Kcwchuj jak to mówi Karo <3 kc was wszystkich w chuj. Bardzo.
Mamy swoją miejscówkę nad Odrą. Dzisiaj siedziałyśmy we 4. Wgle Odra się podniosła po tych deszczach, brudna jest.
Mentolowa ekofaja też dobra. Haha ekofaja. xD
Poszłyśmy z Kaśką coś zjeść, taki tani mleczny bar, pierogi ruskie 8 szt masz tu za 4.90! (y)
I miętowa czekolada też dobra, fest. <3
I w tym tygodniu ma być ponad 25 stopni!


it's better to feel pain
than nothing at all. ...


xoxo. <3


  • awatar Gość: cudowny wpis ! ♥
  • awatar End Of The Rainbow *: Wspaniałe spostrzeżenie co do siły tego małego stworzonka. Nie mam słów, za to ty posiadasz ich bogaty zasób, którym potrafisz się posłużyć i stworzyć niezwykłą kompozycje, którą uwielbiam czytać. Piękne.
  • awatar Gość: z książkami mam tak, że jedna jest dobra, ale nie daje mi zbyt wiele, a druga staje się czymś niezwykłym, do czego lubię powracać ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Czuję na powrót nawrót emocji, których nie chcę czuć.
Czuję jakby coś usilnie chciało mnie ściągać w dół, a ja muszę się temu przeciwstawiać, żeby całkiem mnie nie wciągnęło.
Kiedyś jak byłam mała i płakałam o jakąś chyba pierdołę, mama powiedziała mi: dziecko, ty chyba lubisz się zadręczać.
Mamo, to chyba prawda. Wiem o co chodzi w cięciu. To nie jest chore dla osoby, która upatruje w tym przyjemność. To chyba
chęć przelania cierpienia duszy na cierpienie zewnętrzne i czerpanie z tego przyjemności, jakiejś pociechy.
Ja wiem jak to brzmi z boku, jak chore xD
Ale rozumiem ten stan.
Ja nigdy się nie cięłam, ale z czasem nabrałam takiego smutku, który spłynął na dno duszy.
Co jakiś czas wypływa na powierzchnię.
Bardzo chcę, żeby ludzie wokół, tych których spotykam, i tych których nie znam, nigdy nie mieli takiego stanu.
Tak bardzo chciałabym ich wszystkich pocieszyć, przytulić każdego kto czuje się samotny, przygarnąć wszystkie bezdomne koty.
Wlać nadzieję i powiedzieć, że ten świat ma jeszcze tyle piękna i tyle wielkich serc.
Bo wiem, co dzieje się z człowiekiem, gdy wegetuje, gdy stracił nadzieję, gdy czujesz bicie serca, ale w środku umarłeś.
3 lata byłam w takim stanie.
Rycie psychiki każdego dnia, rozpamiętywanie sprawiało mi przyjemność i dobijało codziennie od nowa.
Wiecie, bardzo trzeba się starać, nie poddawać się takim emocjom.
Ludzie szczęśliwi to nie ludzie, którym wszystko się układa. Tak na prawdę to ludzie, którzy walczą. Każdego dnia. Starają się
dostrzegać słońce, nawet gdy jest ciężko. I dzielą się tym światłem z innymi. Patrząc na nich, wiesz że jest jeszcze dobro. Ich ciepło wlewa w ciebie życie.
Widziałam was... Obozy, pielgrzymki, akcje charytatywne, festiwale. Bezinteresowność, radość z samego przebywania ze
sobą... Tęsknię za wami, kocham was.
Mamo, gasnę... a tyle jest jeszcze do zrobienia. Tęsknię za tym, jaka kiedyś byłaś.
Psychiczne wsparcie, światło, brakuje mi tego. Jestem sama i sama muszę wstawać.
Pomóż mi Boże, bo chociaż wokół tyle przychylnych twarzy, one nie są stabilne. Mam tylko Ciebie. Jestem sama.


"Powiedz coś bo poddaję się i rezygnuję z Ciebie
Przykro mi, że nie mogłem do Ciebie dotrzeć
A mogłem podążać dokądkolwiek aby tylko z Tobą
Ach, powiedz coś bo poddaję się i pozwalam Ci odejść

Powiedz coś bo rezygnuję z Ciebie..
Powiedz coś..."




I co mam Ci powiedzieć...? że nie wiem czy z tego kiedykolwiek wyjdę? że nie będę bała zaufać się ludziom, bez
świadomości że przyzwyczaję się do nich, a potem może już nigdy ich nie zobaczę? że nie wiem czy na powrót,
znowu nauczę się zaufać..?
Mogę dać Ci pomoc, ale nie mnie. Bo ja to poskładane kawałki, nie mogę rozpaść się na nowo.
Brak zaufania jest niezgodny z ludzką naturą.
Bo czujesz, że oszalejesz gdy nie możesz komukolwiek w pełni zaufać. Czy strach może być silniejszy z czymś takim?
To tak, jakby byłoby ci tak bardzo zimno, stałbyś daleko od ogniska. Tak bardzo chciałbyś tam pójść i ogrzać się. Tak zimno.
Ale dotykasz popękanych, poparzonych kawałków skóry. Co czujesz..?


_______________________________________________

Mam w cholerę nauki. I mrówki w pokoju oO xD
byłam w empiku i kupiłam 3 książki psychologiczne, jaramsięjaramsięjaramsię <3
Byłam na urodzinach u koleżanki

i resztę opiszę jutro, idę spać, muszę się się w końcu wyspać
1.14 o Dżizas, a ja dalej nie mogę spać .. niedobrze.

chciałabym zresetować mózg przed snem...
dlaczego tyle myśli, i to właśnie przed snem...
uspokój się, proszę. będzie dobrze, tylko nie myśl tyle, spokojnie...



moja kochana effy
  • awatar Towarzysz Sekretarz: Poruszajace jest to co napisalas. Dziekuje za ten wpis. :-)
  • awatar †shineonfashion†: Cholera,trzymaj się...nie wiem co powiedzieć,bo sową też zaczynam być,a zaufanie do ludzie tracę z każdym dniem,minutą,sekundą...ściskam mocno!
  • awatar Emilia △: @fat-bitch: już Cię lubię! <3 :D @Król Californii: miło mi (: @Runnin' Wild: nie pomagają mi takie rzeczy, chociaż kiedy nie śpię, zazwyczaj zakładam słuchawki. Mam takie problemy gdy rozreguluję sobie zegar, kładąc się nad ranem i śpię do południa, co jest głupotą z mojej strony i nawykiem jako sowy. Napiszę wszystkie książki psychologiczne które mam w osobnej notce. :) @Just me <3: zgadamy się na privie i powiesz mi dokładnie o co chodzi. Co jak co ale o ciemnej stronie duszy coś wiem... może z jednej strony chciałabym nie pamiętać wielu rzeczy, ale były one dla mnie lekcją, chociaż bardzo bolesną, to jednak wniosły wiele. Napiszę o książkach w notce :* @Katia ♛: najważniejsze żeby nie siedzieć długo w takim stanie. trzeba iść do przodu, choć czasem wspomnienia wracają i przez jakiś czas jest ciężko. Dziękuję, wzajemnie (: xoxo :* @selfie.jpg: paradoksalnie jeszcze bardziej mnie dobiła <3 ale to jest ten rodzaj muzyki, gdy emocje są prawdziwe, trafiają wprost do serca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 

nie wysypiam się. nie mogę spać. boli mnie głowa i co za tym idzie, nie mogę się skupić, ciężko jest mi się uczyć, niefajnie.
w skrajnych wypadkach, po 3 dniach niespania na festiwalu nie mogłam trafić do własnego namiotu xd

dzisiejszy dzień taki piękny, szłam dłuższą drogą, wzdłuż Odry, już prawie jej nie widać, bo tak zielono.
tak pięknie, słonecznie.



dzień po dniu
śmiejesz się, jesz, oddychasz
rozmawiasz, budzisz się, zasypiasz
i nagle czujesz ukłucie
gdzieś tu, po lewej stronie
brakuje ci tchu
tak boli
kochanie, to tylko wspomnienie
odczekaj chwilę, to minie
widzisz...?
już oddech się wyrównuje
zaciśnięte pięści rozluźniają uścisk
po łzie nie ma już śladu
powoli spokój zalewa wnętrze
jeszcze tylko to serce
dlaczego takie uparte
przecież powinno być szczęśliwe
dlaczego wraca
i czego wciąż szuka
pustka powinna być niewidoczna
przecież jej nie ma
bezzapachowa
niematerialna
dlaczego emocjonalna

  • awatar YouOnlyLiveOnce<3: świetny blog i wpisy!! :) obserwuję i zapraszam do mnie :)
  • awatar nie warta uczuć..: bardzo fajnie tu masz <3 fit ^-^
  • awatar Emilia △: @Kefas84: Dziękuję za Twoje słowa.:* Strata o której mówisz jest bardzo bolesna, ale jest naturalnym elementem. W końcu uczymy żyć się bez tej osoby, odzyskując spokój ze świadomości, że już nigdy nie będzie cierpiała. Ale jest jeszcze inny rodzaj odejścia bliskiej osoby. Kiedy zawiedzie nasze zaufanie, zrani, i zniknie. Czasem też sami odchodzimy, bo ból i zawód na kimś jest zbyt wielki. Ale wtedy zostaje jeszcze serce z jego emocjami. Bo z jednej strony pamięta cios jaki zadała ta osoba a z drugiej czuje pustkę i jej brak, porównywalny z brakiem słońca. Zawód i tęsknota mogą wyniszczać, przez swoją sprzeczność i przez przywiązanie się do kogoś... @Katia ♛: xoxo ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 

Cokolwiek się stanie, gdziekolwiek mnie wywieje, Ty już zawsze będziesz miał tam swój pokój, miejsce i swoje krzesło.


______________________________________________________

30 kwietnia, środa
Jutro wolne. W piątek wolne. I w sobotę i niedzielę. Ale fajnie.
Dzisiaj ogarnęło mnie dobijające uczucie że wszystko jest bez sensu. Że stoję w miejscu i nie robię nic, i że to co cokolwiek robię to za mało. Weszłam do pokoju i poczułam falę bezsensu, graniczącą trochę nawet z obrzydzeniem. Spojrzałam na półki z książkami, szafę pełną ciuchów. Po co mi to wszystko właściwie. Pomyślałam że najchętniej wypieprzyłabym to wszystko. Że właściwie po co mi te wszystkie rzeczy. Zauważyłam kolorowe gazety, ich różowe nagłówki, MODA MODA MODA KOLOR WŁOSÓW PAZNOKCIE GWIAZDY PLOTKI MODA ŚWIAT CO GWIAZDY ROBIĄ NA OBIAD PAZNOKCIE JAK WYGLĄDASZ KARIERA FRYZURA CO ZROBIĆ A CZEGO NIE SEXAPIL TAK WAŻNY MODA MAKEUP CIENIE DO POWIEK URODA !!! krzyczą wszystkie. Chciało mi się rzygać. ( przepraszam za wyrażenie) I pomyśleć że kiedyś kupowałam takie śmiecie, że kiedyś to czytałam. Teraz patrzę na nagłówki i czuję tylko jak bardzo mnie to nic nie obchodzi. Moda. Zmieni się za kilka lat, nikt nie będzie pamiętał czym żyjesz i w co byłeś ubrany, jaki rypany kolor miałeś na sobie. I nie chodzi tutaj o pasje, kreowanie, ale fanatycznie i na ślepo podążanie nią, traktując innych gorzej. Wg mnie ubiór powinien podkreślać osobowość, wyrażać coś, a nie beznadziejnie wszystko kopiować. Dzisiaj minęłam dziewczynę z oczojebnie różowymi włosami, ubraną na czarno, obok paniunię z torebunią przewieszoną przez ramię vansy vansy i te sprawy. I poczułam szacunek do tej kolorowej, ma swój styl, muzykę, pewnie ma pasję, może gra na gitarze, uwielbia festiwale... Taki ich kontrast. A zresztą co mnie to w sumie obchodzi jak ktoś wygląda, niech chodzi w czym chce. Niech ma nawet różowe rurki, torebunię, a chłopak niech przypomina samego Biebera. I tak podeszłabym do takiego i spojrzała w oczy, bo tylko one nie kłamią. Nie osądzać, tolerować dziwactwa, a poznać. POZNAĆ to co nosi w sobie, a nie powierzchownie. Bo powierzchownie widzisz szare pudełko z czymś cennym w środku. I odejdziesz, przegapisz. I widzisz piękne, nowe, z pustką w środku. Jeżeli 100 osób będzie nagadywało na jakąś osobę i usłyszę tylko jedną pozytywną opinię, uszanuję to co mówią ale i tak wolę poznać kogoś naocznie. Wyrobić własną, niezależną opinię. To samo jest z filmami, książką czy czymkolwiek. Po co iść za tłumem, można zasugerować się i przyjąć do wiadomości, 'aha, to jest twoje zdanie, szanuję je' ale mieć swoje. Nie iść za tłumem, gdy hejtują kogoś bezpodstawnie. Nie iść z tłumem i falą negatywnych i bezwartościowych pierdół.
Ludzie tak bardzo pragną mieć poczucie że są ważni, że coś znaczą. Że pracują dla wielkich kampanii reklamowych, domów mody, prowadzą biznesy tak ważne. Ale po co to wszystko, dla kogo... i co wnosi do tego świata? Zabiegani, materialni, samotni. Wielkie firmy mogłyby prowadzić lub wspierać jakieś akcje charytatywne obok, lub chociaż dbać o warunki pracy dla zatrudnionych (w Indiach chociażby z tym jest tragicznie). Ale po co?- zapytają z oburzeniem. To nie ich sprawa, przecież inni są od tego. Zabiegani, zabiegani, schematy, minuty, godziny, grafik, brak czasu. I jak pomyślę o nich wszystkich, to mi ich szkoda... tak, bardzo szkoda. I smutno.
W moim pokoju mogłyby zostać właściwie tylko książki, pomyślałam że nie byłoby mi tak bardzo żal gdyby reszty nie było. Powywalałam połowę niepotrzebnych śmieci, gazet i pierdół. Wiecie że tak naprawdę gdy człowiek z wyboru mniej ma, gdy oczyści swoje otoczenie, czuje się szczęśliwszy? Bo nie czuje się przytłoczony rzeczami, które go tylko przywiązują. Masz to co najpotrzebniejsze i czujesz się wolny. Muszę się jakoś pozbyć połowy szafy. Może allegro albo blog z wystawianiem na sprzedaż, nie wiem. Niektóre rzeczy są prawie nowe. Zmienił mi się styl, mogłabym chodzić tylko w dżinsowych i białych, prostych koszulach i dużej brązowej torbie. Czarnych i białych swetrach bez żadnych niepotrzebnych pierdół. Boho i długie, rozpuszczone włosy czesane wiatrem... xd wolność.


Wczoraj gdy wracałam dłuższą drogą z zajęć, mijałam babcię z malutką wnuczką , która widząc graffiti na murze - myszki z Disneya zaczęła krzyczeć ucieszona: baaabciu, Miki, Miki, zobacz, Miiiki! i pokazywała paluszkiem na malunek. Babcia widząc przechodzącą mnie obok z uśmiechem do tej małej, i całej sytuacji, popatrzyła na mnie i obydwie się zaśmiałyśmy.
Mijałam też zmęczoną matkę z dwoma małymi synami. Zobaczyli łąkę z dmuchawcami, zaczęli biegać, zrywać mlecze, mieli niesamowity ubaw ze zdmuchiwania dmuchawców. Jeden z nich zerwał jednego, przybiegł do mamy: patrz mamo!! zdmuchnij! i patrzył jak małe nasiona idą daleko z wiatrem. Ona pokiwała głową ze znudzeniem i powiedziała, no tak, dmuchawiec, chodźmy już. I zawołała synów.
...
Dzieciom tak niewiele potrzeba do szczęścia. Tak niewiele do radości i zachwytu.


http://weheartit.com/danysartori?page=18&;before=109282127
nie mój, ale jest taki cudownie pozytywny.
  • awatar darkandfairside: Świetne zdjęcia! ;) zapraszam do mnie
  • awatar dirty.wings: Tak, to prawda. Mi brakuje bardzo często beztroski dziecięcej, tęsknie za nią... Czasem są dni, że robię bańki przez okno, a czasem tak jak Ty czuje wszechogarniającą bezsensowność..
  • awatar Save me from myself †††: Hej :) Świetny blog.. super wpisy :3 Zapraszam do mnie C;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 

Nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli
Życie nie polega na tym, by było perfekcyjne
Człowiek nie jest idealny ale jest cudem samym w sobie
Życie
ludzie są teraz tak bardzo zabiegani
materialni
a przecież codziennie dotykają cudu
patrzą na niego ale go nie widzą
drzewo... czy nie jest cudem, że żyje?
nie oddycha
nie mówi
ale rośnie, przemija
ptaki, tak różnobarwne
kwiaty tak doskonałe
możesz wyobrażasz sobie miłość która to stworzyła?
jej ogrom, niewyobrażalne uczucie?
my jesteśmy częścią tego istnienia

Usiądź w cieniu drzewa
przenieś się w inny wymiar
wymiar który łączy się z sercem
niewidzialna nić która łączy duszę z naturą
nić która sprawia że wszystko wokół żyje
a my jesteśmy jej częścią
odwieczna harmonia która jest muzyką
symfonią najczystszych dźwięków
śmierć która następuje po życiu
życie które zastępuje pustkę
jedność stworzenia
czy to nie jest cudem..?

Gdyby ludzie wiedzieli
jak dużo nas ze sobą łączy, nie dzieli
gdyby wiedzieli
jak wiele mamy ze sobą wspólnego

Teraz zamknij oczy
i wyobraź sobie że nie ma tego wszystkiego
ras, wierzeń, ideologii i przekonań
zawodów, narodowości, rzeczy materialnych
tego wszystkiego co narzucił na siebie człowiek
nie ma ciał, koloru włosów, skóry i oczu
i pozostaje tylko dusza
i stanęlibyśmy wszyscy obok siebie
czy wobec tego nie jesteśmy wszyscy braćmi?

Nasze dusze zostały stworzone z miłości
To ziarno, które zostało w niej zaszczepione
bez niej człowiek usycha
zamyka się w samotności
lub udaje że jej nie potrzebuje
próbuje zastąpić je rzeczami które nie mają wartości
i biegnie wciąż dalej i dalej bez celu
zagłuszając duszę która krzyczy że to bez sensu

Zapytasz: Gdzie mam jej szukać...?
Odpowiem Ci, że ona jest w Tobie
kryje się w każdym uśmiechu
bezinteresownej pomocy
radości w drugim człowieku
Twoja dusza połączona jest z tą nicią życia
A ona jest miłością samą w sobie

Spróbuj zauważyć dobro w drugim człowieku
brata, którego szkielet podobny jest do Twojego
duszę, która stworzona została przez jednego Boga
spróbuj zobaczyć świat z innej perspektywy
pozwól wypełnić się zachwytem i miłością
ja wiem jak trudna jest walka z demonami przeszłości
jak ciężko zobaczyć jest świat poprzez łzy
ale zaufaj Temu który powołał Cię do życia
to jedyny grunt który pozostaje gdy wszystko inne zawodzi
Światło na krawędzi śmierci

Nie szkodzi, że może Go nie znasz
że nigdy Go nie widziałeś
to Miłość która nie mieści się w ludzkim rozumie
bo jak można kochać bez wyjątku, bezgranicznie
pomimo wszystko i tylko dlatego że jesteś..?
Tylko dlatego że żyjesz...?
Jaki człowiek ma tyle cierpliwości aby czekać
za każdym razem kiedy zawodzisz
pomimo że tyle razy ranisz
i tak często upadasz...?

Wskaż mi kogoś kto kocha Cię pomimo wszystko
I cieszy kiedy pokonujesz swoje słabości
Kogoś kto zawsze jest przy człowieku
i nie odrzuca go jego wewnętrzny brud
głupota, chaos, cierpienie i nieufność
Ta Miłość jest najczystszą formą doskonałości
On chce tylko byś przyszedł do Niego
Jak On przychodzi do Ciebie
Byś tylko zaufał i przy Nim był
On zabierze już to co niepotrzebne

Miłość sama w sobie jest niepojęta
powołuje do życia
sprawia że ludzie wytrzymują najgorsze momenty
giną za brata
znoszą cierpienia

A teraz zamknij oczy
odetchnij
otwórz je
i powiedz że nie widzisz cudu na co dzień




__________________________________________

25 kwietnia 2015 roku i taki piękny dzień dzisiaj hah
człowiekowi zaraz wracają siły do życia jak wyjdzie słońce <3
chociaż myślałam że wieczorem spadnie deszcz, bo wisiały ciemne chmury.
może w nocy będzie padać. lubię jak pada, lubię wsłuchiwać się w deszcz ale
oczywiście wtedy kiedy jestem w ciepełku , w pokoju i herbatką

____________________________________________________


Byłam wczoraj w empiku , muszę odnaleźć książkę która była dla mnie dzisiaj taką inspiracją
czasem wena przychodzi nagle; to emocje które są w tobie i słowa które natychmiast musisz z siebie
wyrzucić lub przelać .

taka tam wena. xD


miłego dnia wszystkim <3












  • awatar virtuela: tez chyba skubne ten tekst. Moze nawet kilka, musze zaglebic sie w lekture. Czy moge? Z podaniem zrodla oczywiscie.
  • awatar Emilia △: @muffcia: Nie wiem czy talent,muszę gdzieś wylać to co mam gdzieś w środku. Ale dziękuję i miło że Ci się podoba:)
  • awatar muffcia: genialny tytuł wpisu, Twój tekst niesamowity. podziwiam Cię za Twój talent :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Może żeby docenić szczęście, musi ono iść w parze z nieszczęściem.
Może ogień i woda mają ze sobą więcej wspólnego niż sądziliśmy dotychczas.

Prawdziwe szczęście zawsze idzie w parze z bólem.

Rozstanie.
Spotkanie.
Miłość matki do dziecka. Zupełnie bezinteresowna, niewyczerpalna.
Cierpienie, gdy widzi że się stacza.
Ból i strach. Pogubienie.
Bezpieczeństwo, odnalezienie.


Usiądź gdzieś gdzie nikt nie będzie zakłócał twoich rozmyślań
i poukładaj sobie wszystko na nowo
wyrzuć wszystkie negatywne uczucia,
one są bezwartościowe
niczego nie wnoszą
nic nie budują
wiem jakie to trudne
gdy rzeczywistość sprawia że tracisz na chwilę oddech
nagle oczy zachodzą łzami
to wszystko wychodzi tu, z serca
a wobec serc jesteśmy bezsilni

ja wiem jakie to trudne
wyrzucić z siebie złość, smutek i rozczarowanie
strach
ale z ciężarem takich emocji
nie jest się w stanie iść dalej
nie robi się postępów
nie zmienia na lepsze

czasami najcięższa walka
to ta samemu ze sobą





kochanie...

Ciii...
Zamknij oczy
już się nie boisz
nie jesteś samotny
wiesz, że razem damy radę
ta rzeczywistość już nigdy nas nie przerazi
już nie będziemy dławić się strachem
damy radę
nawet gdy mnie już zabraknie
będziesz wiedział, że możesz wszystko
dziel się tą miłością
każdy chce się ogrzać

ciemno
wieczór
właściwie środek nocy
co za różnica
gdy w sercu jest pokój
gdy nie ma tam rozdarcia
co za różnica jaka to pora
śnieg delikatnie sypał za oknem
nasze emocje zależą od nas
gdyby ludzie to wiedzieli...

Powiem Ci złą wiadomość:
nic nie trwa wiecznie.
Powiem Ci dobrą wiadomość
nic nie trwa wiecznie


/moje


kiedyś już chyba był na blogu.
wspomnienia, wspomnienia...
czasem mają wpływ na teraźniejszość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 

Idąc ulicą wieczorem patrzyłam w okna ludzi, którzy krzątali się w domach, żyli.
Niektóre okna miały zgaszone światła.
Świecą się latarnie. Gdzieś tam w oddali słychać kogoś śmiech, szczekanie psa, płacz małego dziecka.
Mijałam sklep. Tam sprzedawczyni rozmawiała z jakąś dziewczyną. Chłopak kupował piwo.
Zwyczajne życie.
Wtedy pomyślałam że ja nie chcę tak żyć. Zwyczajnie. Że ci ludzie nie robią nic ważnego, są zwyczajni, nie ważni.
Wtedy poczułam gwałtowny protest, który uderzył mi w duszę.
Ci ludzie są ważni, każdy jest wyjątkowy.
W oczach Boga i w oczach ludzi, którzy ich kochają.
Jesteśmy tak samo ważni, kasjer, bezdomny, biznesmen, zakonnik, dziecko, starzec.
Każde życie jest ważne, najważniejsze, jest wartością.
To że moją duszę ciągnie w świat, że nie wyobrażam sobie życia w takiej codzienności, że chyba lubię trudne
życie, że chce coś robić, rewolucjonizować, może naiwnie, nie oznacza że zwyczajne życie, w domu, w swoim
tylko gronie jest nie ważne. Jest ważne, najważniejsze.


' - adoptując tego psa, nie sprawisz przecież, że świat stanie się lepszy.
- ale sprawię, że cały świat zmieni się dla tego jednego psa '


Nie musisz zmieniać całego świata.
Wystarczy, że zmienisz go na lepsze w sobie i wokół siebie.
Będziesz dla tych których kochasz.
Będziesz dzielić się światełkiem tam, gdzie go brakuje.
Sprawisz, że dla kogoś świat stanie się odrobinę mniej beznadziejny.
<3





Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 


tyry ty ty tyryry ty tyryy <3
'dobry drwal, propsy ziomek'



powiem wam że wiosnę czuć.
fkoncu tyryry.
i dobry humor mam dzisiaj chociaż tyle nauki przede mną.
witaj słońcee!
i nic mi się nie chce.
a co jest kiedy jest ciepło? wiosenne porządki! palimy śmiecie!
piździ mi dymem z ogniska w pokoju, eh.
pozdro sąsiad.



wczoraj myśl o festiwalach które będą i koncertach poprawiła mi humor na cały dzień <3
ah, już nie długo <3




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

MASTERPIECE



taką piosenkę zaśpiewać w taki sposób...
kocham <3
a z drugiej strony trochę to smutne, co komercja robi ze sztuki.
kolejny paradoks przemysłu muzycznego, który traktuje muzykę jako produkt,
rujnując w ten sposób to, co przynosi im zyski - Muzykę.

Lubię iść ulicą, w dniu tak pięknym jak dziś, lub siedzieć przy oknie w słuchawkach na uszach i przyglądać się ludziom.
Tyle różnych historii, tyle różnych emocji. Każdy ma inny życiorys...

Wracając z zajęć, źle się czułam z czekoladą za całe jebane 3 zł w torbie , gdy podszedł do mnie bezdomny
pytając czy nie mam czegokolwiek ciepłego do jedzenia.
Zjesz najtańszy ciepły posiłek za 7 zł.
Wyczułam że mówi szczerze, nie poszłam z nim do tej stołówki i nie kupiłam, ale dałam mu to co
miałam. Może starczy na obiad, gdy nie kupi czegoś po drodze w alkoholowym. Przecież tak nas uczą
od małego, prawda? Nie podchodź do leżącego bo pewnie naćpany albo po prostu pijany, nie odzywaj
się do nikogo na ulicy, nie rozmawiaj z nieznajomymi. Mów że nie masz czasu gdy żebrak prosi cię o pomoc.
Udawaj że nie widzisz. Udawaj że nie słyszysz.
Człowiek umrze na środku ulicy ale to przecież niczyja sprawa.
Kurwajapierdole. ( przepraszam, w emocjach nie umiem nie kląć )
Ale mówią też 'ten świat taki już jest, nic z tym nie zrobisz'
Zobacz, co bierność zrezygnowanych ludzi robi z tym światem.
A gdyby tak każdy zaczął od siebie. Gdyby choć co druga osoba nie zgadzała się z tym wszystkim i szła
pod prąd. Przestała żyć w zakłamaniu. Nie bała pomagać. Robiła cokolwiek dla drugiej osoby.
Gdyby chociaż wyrzuciła z siebie wrogość i uprzedzenia.
Narzekasz, że nauczyciel się uwziął, bliski odwrócił się od ciebie. Miłość porzuciła.
A ten człowiek może nie przeżyje zimy w tym roku.
Dzięki takiemu nauczycielowi zdasz egzamin, a miłość życia możesz spotkać za parę lat.
A jaka jest jego perspektywa?
Ile jest takich jak on, w naszym wieku którzy mają podobny surviwal każdego dnia?
Takich, którzy tak jak moja przyjaciółka bali się wracać do domu, bo nie wiedzieli co tam zastaną?
Swoje śmieszne codzienne problemy urastają do rangi kanionu kiedy nie ma się porównania.

Przestań płakać, wszystkim nie pomożesz...
  • awatar Hungry for love: Racja...
  • awatar Katia ♛: komercja rzeczywiście zabija wszystko.. ta dziewczyna śpiewa z uczuciami, dlatego piosenka ma inny nastrój. :) szkoda mi bezdomnych. z drugiej strony nie rozumiem tych, którzy sami wybrali taki rodzaj życia, bo tacy z tego, co wiem- również istnieją :/ to, czego nas uczą nie zawsze jest właściwe. ważne jest to, co sami myślimy i co czujemy. :) fakt, że nie pomożemy wszystkim, ale choćby jednym małym gestem zawsze możemy komuś poprawić dzień, np. uśmiechem ;)
  • awatar ☆przyjaciółka☾: @W Poszukiwaniu Drogi...: nie mal słowo w słowo miałam właśnie napisać w komentarzu. Wpis jest po prostu genialny. Oby jak najwięcej osób go przeczytało... ja już pozwalam sobie repostować. Jeszcze raz - cieszę się, że znalazłam ten blog!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›